Fleur Diamantine od Maison Crivelli zostały wydane w 2018 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Bertrand Duchaufour. Nuty to Kumaryna, Jaśmin, Mięta, Neroli, Oakmoss, Szafran.
Znowu wącham to na ślepo i nazwa sprawiła, że spodziewałem się goździka (nie mam pojęcia dlaczego?), ale nie. Zamiast tego otrzymujemy naprawdę piękny kwiatowy zapach, nieco zbyt mało wodnisty ani zielony, by przypominał kwiaciarnię czy hiacynty, ani nie jest indolowy czy charakterystycznie egzotyczny lub woskowy, by być czymkolwiek innym. Nie mając wielkiego repertuaru kwiatów, powiedziałbym, że to biały kwiat, muguet, może gardenia? przynajmniej na początku, ponieważ w miarę noszenia staje się bardziej jak lekki jaśmin, ale muszę powiedzieć, że jest wolny od klisz. To utrzymało moją uwagę i ekscytację przez cały czas, w centrum przechyla się w stronę rodzaju benzaldehydu, nuty wiśni/almondowej, która pojawia się znikąd, szczerze mówiąc. Potem wchodzi w ten blady, zdystansowany jaśmin, którego prawdziwi miłośnicy jaśminu prawdopodobnie nie polubią, ponieważ nie jest wystarczająco pełnokrwisty. Jako nowoczesny 'biały kwiat', uznałem go za doskonały, naprawdę warto go sprawdzić i jest to świeży, kwiatowy zapach, który chętnie nosiłbym w szczycie lata lub coś w tym stylu? Nie kupiłbym go jednak. Bertrand i Crivelli spisali się tutaj dobrze.
Znowu wącham to na ślepo i nazwa sprawiła, że spodziewałem się goździka (nie mam pojęcia dlaczego?), ale nie. Zamiast tego otrzymujemy naprawdę piękny kwiatowy zapach, nieco zbyt mało wodnisty ani zielony, by przypominał kwiaciarnię czy hiacynty, ani nie jest indolowy czy charakterystycznie egzotyczny lub woskowy, by być czymkolwiek innym. Nie mając wielkiego repertuaru kwiatów, powiedziałbym, że to biały kwiat, muguet, może gardenia? przynajmniej na początku, ponieważ w miarę noszenia staje się bardziej jak lekki jaśmin, ale muszę powiedzieć, że jest wolny od klisz. To utrzymało moją uwagę i ekscytację przez cały czas, w centrum przechyla się w stronę rodzaju benzaldehydu, nuty wiśni/almondowej, która pojawia się znikąd, szczerze mówiąc. Potem wchodzi w ten blady, zdystansowany jaśmin, którego prawdziwi miłośnicy jaśminu prawdopodobnie nie polubią, ponieważ nie jest wystarczająco pełnokrwisty. Jako nowoczesny 'biały kwiat', uznałem go za doskonały, naprawdę warto go sprawdzić i jest to świeży, kwiatowy zapach, który chętnie nosiłbym w szczycie lata lub coś w tym stylu? Nie kupiłbym go jednak. Bertrand i Crivelli spisali się tutaj dobrze.