Nic z tej linii mnie nie zachwyciło, ale znowu jest to ładnie skonstruowany zapach o prawdziwej jakości i substancji, jednak zupełnie bez efektu wow. Rêve de cashmere zaczyna się w bardzo minimalistyczny sposób, nuty otwierające są mleczne, kremowe i przytłumione wanilią. Jednak akord zaczyna się rozwijać i czujesz ciepły kaszmir, wanilię i drzewo sandałowe, które powoli się zbliżają, tworząc nieco, ale w końcu bardzo dobrze działający zapach. Ogólne odczucie to delikatna skóra z pewnymi żywicznymi, balsamicznymi cechami. Bardzo ładne, ale brakuje tej jednej nuty, czy małego iskry i wybuchu przypraw lub czegoś niespodziewanego, co połączyłoby to wszystko i wprowadziło trochę życia do perfum. W przeciwnym razie solidne i niektóre z moich ulubionych z tej linii.

Ma silną obecność pudru dla niemowląt, jednak drydown to miejsce, w którym ten zapach błyszczy. Również trwałość jest wyjątkowo dobra, co najmniej 9 godzin na mojej skórze