Najczęściej zadawane pytania o Vaan by NOT perfumes
Jak pachnie Vaan by NOT perfumes?
Vaan by NOT perfumes zawiera nuty głowy: Bergamotka, Cynamon, Goździki, Neroli, and Różowy pieprz, nuty serca: Benzoina, Kolendra, Labdanum, and Róża, and nuty bazy: Castoreum, Cyweta, Opoponax, and Wanilia.
Kto stworzył Vaan by NOT perfumes?
Vaan by NOT perfumes zostały stworzone przez Johanna Venables.
Te perfumy NOT mają interesujący koncept, a wykorzystanie "luki" (jak to nazywa Joanna Venables) naprawdę mnie przyciągnęło. Cały nordycki/pogański/celtycki styl do mnie przemawia, są niemal trochę jak black metal czy coś? (NIE, żebym był fanem tego) Aż po ciągłe podwójne negatywy i marketingowe stwierdzenia w stylu Borata, które uznałem za tak samo nużące jak same zapachy... Nahhhht!!! (hee hee) Vaan to mętny, brudny zapach wanilii, który ani przez chwilę nie wydaje się być NIEzamierzonym wyborem stylistycznym, ale może daję mu zbyt wiele kredytu? To jest właściwie dość, zwierzęco dość intymne, ale chaotyczne... gdyby to był kolor, byłby to ciemny brorange, głęboki odcień yurquoise. Vaan ma w sobie uczucie czegoś, co zostało pozostawione do fermentacji lub wisiało, aby dojrzeć jak jakieś rzemieślnicze mięso lub ser? A może bardziej odpowiednio Oud lub Ambergris. W rzeczywistości nie zdziwiłbym się, gdyby Ambergris był tu obecny, ma zwierzęce akcenty i to ugruntowane uczucie, które dostajesz z perfum zakotwiczonych w cennym wymiocinie/wydaliny wieloryba. Tak więc otwarcie jest właściwie dość żywiczne, ciemniejsze żywice, powiedziałbym mirra, labdanum, opoponax, tolu itd... ale nigdy nie chodzi tylko o nie, najbardziej wyraźną i rosnącą nutą jest nuta kakao. To łączy się z ogólnym ciepłym naturalistycznym odczuciem perfumu i pachnie może odrobinę jak paczuli, ale wciąż ciepło, waniliowo, trochę futrzasto, ale nigdy przesłodzone. Drydown zdejmuje czekoladę i staje się znowu odrobinę bardziej żywiczny. To było miłe doświadczenie, nie wiem, czy wcześniejsza wiedza o pochodzeniu marki daje takie wrażenie, ale coś w Vaan jest niesamowicie skandynawskie, niemal wikingowe, a ten zapach to naprawdę duża kotka. Ma w sobie jednak mroczne leśne wibracje. Teraz nie jestem pewien, ale wydaje się, że w tych zapachach jest duża zawartość naturalnych składników, po prostu to czujesz. Stwierdzenie, że to NIE są perfumy, ponieważ wyraźnie nie spełniają żadnych wytycznych, jest dla mnie nieco zagubione i myślę, że to dlatego, że po prostu kojarzę zakazane rzeczy z mchem dębowym (błędnie, bo jest mnóstwo materiałów ograniczonych), ale ponieważ nie ma nawet jednego, który miałby super dominujący mech dębowy lub nuty zwierzęce, czuję się trochę rozczarowany. To dotyczy całej linii... Vaan jest jednym z moich ulubionych, ale wszystkie warto powąchać. Początkowa siła i moc szybko słabną, ale drydowny często są długie, ewolucyjne. NOT ma mój głos.
Vaan od NOT perfumes zostały wydane w 2018 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Johanna Venables. Zawiera nuty głowy: Bergamotka, Cynamon, Goździki, Neroli, and Różowy pieprz, nuty serca: Benzoina, Kolendra, Labdanum, and Róża, and nuty bazy: Castoreum, Cyweta, Opoponax, and Wanilia.
Te perfumy NOT mają interesujący koncept, a wykorzystanie "luki" (jak to nazywa Joanna Venables) naprawdę mnie przyciągnęło. Cały nordycki/pogański/celtycki styl do mnie przemawia, są niemal trochę jak black metal czy coś? (NIE, żebym był fanem tego) Aż po ciągłe podwójne negatywy i marketingowe stwierdzenia w stylu Borata, które uznałem za tak samo nużące jak same zapachy... Nahhhht!!! (hee hee) Vaan to mętny, brudny zapach wanilii, który ani przez chwilę nie wydaje się być NIEzamierzonym wyborem stylistycznym, ale może daję mu zbyt wiele kredytu? To jest właściwie dość, zwierzęco dość intymne, ale chaotyczne... gdyby to był kolor, byłby to ciemny brorange, głęboki odcień yurquoise. Vaan ma w sobie uczucie czegoś, co zostało pozostawione do fermentacji lub wisiało, aby dojrzeć jak jakieś rzemieślnicze mięso lub ser? A może bardziej odpowiednio Oud lub Ambergris. W rzeczywistości nie zdziwiłbym się, gdyby Ambergris był tu obecny, ma zwierzęce akcenty i to ugruntowane uczucie, które dostajesz z perfum zakotwiczonych w cennym wymiocinie/wydaliny wieloryba. Tak więc otwarcie jest właściwie dość żywiczne, ciemniejsze żywice, powiedziałbym mirra, labdanum, opoponax, tolu itd... ale nigdy nie chodzi tylko o nie, najbardziej wyraźną i rosnącą nutą jest nuta kakao. To łączy się z ogólnym ciepłym naturalistycznym odczuciem perfumu i pachnie może odrobinę jak paczuli, ale wciąż ciepło, waniliowo, trochę futrzasto, ale nigdy przesłodzone. Drydown zdejmuje czekoladę i staje się znowu odrobinę bardziej żywiczny. To było miłe doświadczenie, nie wiem, czy wcześniejsza wiedza o pochodzeniu marki daje takie wrażenie, ale coś w Vaan jest niesamowicie skandynawskie, niemal wikingowe, a ten zapach to naprawdę duża kotka. Ma w sobie jednak mroczne leśne wibracje. Teraz nie jestem pewien, ale wydaje się, że w tych zapachach jest duża zawartość naturalnych składników, po prostu to czujesz. Stwierdzenie, że to NIE są perfumy, ponieważ wyraźnie nie spełniają żadnych wytycznych, jest dla mnie nieco zagubione i myślę, że to dlatego, że po prostu kojarzę zakazane rzeczy z mchem dębowym (błędnie, bo jest mnóstwo materiałów ograniczonych), ale ponieważ nie ma nawet jednego, który miałby super dominujący mech dębowy lub nuty zwierzęce, czuję się trochę rozczarowany. To dotyczy całej linii... Vaan jest jednym z moich ulubionych, ale wszystkie warto powąchać. Początkowa siła i moc szybko słabną, ale drydowny często są długie, ewolucyjne. NOT ma mój głos.