Dla mojego nosa jest to Bond No.9 (samozwańczy zapach sygnowany), który ma lekko mdłą słodycz, zakończoną świeżymi nutami górnymi i drzewnymi nutami bazy. Muszę powiedzieć, że jako ktoś, kto posiada wersję Perfume (w zasadzie taką samą jak oryginał, ale mocniejszą i z dodatkiem oudu), nie mogę powiedzieć, że całkowicie nie lubię tego zapachu. Jest jednak jedna zasadnicza różnica i nie jest to to, czego się spodziewałem (dodatek paczuli), ale wyraźnie przerażający zapach. Mam aż 4 fiolki tego zapachu (oczywiście nie jest to popularna próbka) i myślałem, że może to być reakcja na plastikowe opakowanie. No wiesz? Te opakowania po słodyczach bon bon, w których dostarczane są próbki. Z trudem udało mi się wyjąć fiolkę z opakowania, a część barwnika spłynęła na moje ręce i miała okropny, wkurzający zapach. Pomyślałam sobie, że mam nadzieję, że to nie perfumy! Niestety tak było. Tak, nowojorska paczula faktycznie pachnie jak ulice Nowego Jorku, moczem i wszystkim innym. Tak jak w przypadku słodkiej słodyczy i generycznego "akordu Bonda", ułamek sekundy później zostaje on zepsuty ostrym, metalicznym piżmem i czymś, co można opisać jedynie jako wkurzający zapach. Nie lubię być dosadny... ale tak właśnie jest. Jedyną niezwykłą rzeczą w New York Patchouli jest to, że nie ma w nim śladu paczuli! Żadnego hipisowskiego ziołowego brudu czy gęstej, kremowej czekolady. Może to zapach sików, metaliczna ostrość w interakcji z cytrusami i cedrem... kto wie? Wiadomo natomiast, że coś z tym zapachem jest naprawdę nie tak. Może niektórzy tego nie czują? Albo im się podoba? Nikt inny nie wspomniał o tym w komentarzach... czy to skromne liczi może powodować taką obrazę? Naprawdę nie wiem, ale nigdy nie mógłbym nosić tej okropnej mikstury. Jak większość smrodów, kiedy nie chcesz, aby miały świetną wydajność... nieuchronnie to robią.
Uwielbiam to uczucie, gdy ponownie wypróbowuję jakiś zapach, a potem czytam starą recenzję i myślę sobie... "wtedy to był strzał w dziesiątkę, stary!". sam do siebie. Wiem, że to trochę smutne, ale to prawda. To, co czuję, że MUSZĘ skomentować, to nieubłagane i szczerze mówiąc okropne wysychanie. Zaaplikowałem go wczoraj wieczorem, kiedy wyszedłem na spacer w wilgotnych warunkach, poszedłem spać, rano wziąłem prysznic i ponownie zaaplikowałem inny zapach. Przez cały dzień spacerowałem w słońcu, a on nadal jest naprawdę mocny! Jestem zdumiony, że czuję go przez koszulę, i nie przesadzam, żeby być dramatycznym, naprawdę nowojorska paczula jest atomowa! Co najważniejsze, nadal nie ma cholernej paczuli, tylko mentalny, koci wkurzony akord. Jeszcze dziwniejsze jest to, że.... mi się to podoba!!! Nadal jest metaliczna nuta tego "bondowskiego akordu" słodkich cytrusów.
Najczęściej zadawane pytania o New York Patchouli by Bond No 9
Jak pachnie New York Patchouli by Bond No 9?
New York Patchouli by Bond No 9 zawiera nuty głowy: Bergamotka, Liczi, and Róża, nuty serca: Liliowy, Lily, and Paczula, and nuty bazy: Bursztyn, Drzewo cedrowe, Piżmo, and Drzewo sandałowe.
Jak długo utrzymuje się New York Patchouli by Bond No 9?
Na podstawie recenzji użytkowników, New York Patchouli by Bond No 9 ma bardzo dobrą trwałość, utrzymując się zazwyczaj 6-10 godzin. Ocena trwałości to 4.0 na 5.
Jaki jest sillage New York Patchouli by Bond No 9?
New York Patchouli by Bond No 9 ma umiarkowany sillage, który pozostaje blisko skóry, ale jest wyczuwalny. Ocena sillage to 3.0 na 5.
Kiedy wydano New York Patchouli by Bond No 9?
New York Patchouli by Bond No 9 zostały wydane w 2013 roku.
New York Patchouli od Bond No 9 zostały wydane w 2013 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest nieznany. Zawiera nuty głowy: Bergamotka, Liczi, and Róża, nuty serca: Liliowy, Lily, and Paczula, and nuty bazy: Bursztyn, Drzewo cedrowe, Piżmo, and Drzewo sandałowe.
Dla mojego nosa jest to Bond No.9 (samozwańczy zapach sygnowany), który ma lekko mdłą słodycz, zakończoną świeżymi nutami górnymi i drzewnymi nutami bazy. Muszę powiedzieć, że jako ktoś, kto posiada wersję Perfume (w zasadzie taką samą jak oryginał, ale mocniejszą i z dodatkiem oudu), nie mogę powiedzieć, że całkowicie nie lubię tego zapachu. Jest jednak jedna zasadnicza różnica i nie jest to to, czego się spodziewałem (dodatek paczuli), ale wyraźnie przerażający zapach. Mam aż 4 fiolki tego zapachu (oczywiście nie jest to popularna próbka) i myślałem, że może to być reakcja na plastikowe opakowanie. No wiesz? Te opakowania po słodyczach bon bon, w których dostarczane są próbki. Z trudem udało mi się wyjąć fiolkę z opakowania, a część barwnika spłynęła na moje ręce i miała okropny, wkurzający zapach. Pomyślałam sobie, że mam nadzieję, że to nie perfumy! Niestety tak było. Tak, nowojorska paczula faktycznie pachnie jak ulice Nowego Jorku, moczem i wszystkim innym. Tak jak w przypadku słodkiej słodyczy i generycznego "akordu Bonda", ułamek sekundy później zostaje on zepsuty ostrym, metalicznym piżmem i czymś, co można opisać jedynie jako wkurzający zapach. Nie lubię być dosadny... ale tak właśnie jest. Jedyną niezwykłą rzeczą w New York Patchouli jest to, że nie ma w nim śladu paczuli! Żadnego hipisowskiego ziołowego brudu czy gęstej, kremowej czekolady. Może to zapach sików, metaliczna ostrość w interakcji z cytrusami i cedrem... kto wie? Wiadomo natomiast, że coś z tym zapachem jest naprawdę nie tak. Może niektórzy tego nie czują? Albo im się podoba? Nikt inny nie wspomniał o tym w komentarzach... czy to skromne liczi może powodować taką obrazę? Naprawdę nie wiem, ale nigdy nie mógłbym nosić tej okropnej mikstury. Jak większość smrodów, kiedy nie chcesz, aby miały świetną wydajność... nieuchronnie to robią.
Uwielbiam to uczucie, gdy ponownie wypróbowuję jakiś zapach, a potem czytam starą recenzję i myślę sobie... "wtedy to był strzał w dziesiątkę, stary!". sam do siebie. Wiem, że to trochę smutne, ale to prawda. To, co czuję, że MUSZĘ skomentować, to nieubłagane i szczerze mówiąc okropne wysychanie. Zaaplikowałem go wczoraj wieczorem, kiedy wyszedłem na spacer w wilgotnych warunkach, poszedłem spać, rano wziąłem prysznic i ponownie zaaplikowałem inny zapach. Przez cały dzień spacerowałem w słońcu, a on nadal jest naprawdę mocny! Jestem zdumiony, że czuję go przez koszulę, i nie przesadzam, żeby być dramatycznym, naprawdę nowojorska paczula jest atomowa! Co najważniejsze, nadal nie ma cholernej paczuli, tylko mentalny, koci wkurzony akord. Jeszcze dziwniejsze jest to, że.... mi się to podoba!!! Nadal jest metaliczna nuta tego "bondowskiego akordu" słodkich cytrusów.