Jest to niepokojąco tajemnicza kobieta w filmie noir, która od razu zostaje uznana za mordercę, ponieważ jest piękna i nieco "nieobecna". Później okazuje się, że ukrywa straszny sekret, który nie ma nic wspólnego z morderstwem, być może jej siostra bliźniaczka utonęła w Monte Carlo, a ona ukradła jej tożsamość, aby uciec przed lubieżnym zalotnikiem lub czymś podobnym. Pachnie jakimś enigmatycznym zielonym kwiatem, którego esencja została zakonserwowana, aby pogłębić się i przyciemnić, zanim zostanie zmiażdżona z garścią dziwnych, słodkich ziół i pozostawiona w antycznym naczyniu potpourri w zakurzonym damskim buduarze. Pięknie dziwny i enigmatyczny zapach, dla szminkowych i szorstkich fasad maskujących mroczną, dramatyczną przeszłość.
Mocny, ognisty imbir zanurzony w lepkim, miodowym bursztynie, owinięty pasmami dymnego lapsong souchang. Jednak przy całej tej głębokiej, ciemnej bujności, jest zaskakująco czysty... jakby jedwabny szal został zanurzony w tej miksturze i zawieszony w nasłonecznionym oknie do wyschnięcia. Zapach przylega do tkaniny i jest lekko uwalniany, gdy zawiązuje się go i składa wokół gardła.
Przy pierwszej aplikacji Les Nuits d'Hadrien pachniał trochę jak stęchły seler, ale po wielokrotnym wąchaniu nadgarstka w ciągu następnej godziny, dziwne jest to, że... podobało mi się. (Chłopak uważał, że pachnie jak sos sojowy). Zapach nie zmienił się zbytnio w ciągu wieczoru, może poza tym, że stał się delikatniejszy i nieco słodszy. Dla mnie jest to bardzo podobny zapach do skóry i może coś na te niespodziewanie szare, deszczowe letnie dni.
Siedzisz przy otwartym oknie w deszczowy poranek, zasłony trzepoczą na wilgotnym wietrze, przed tobą pojedyncza róża w wazonie. Jej karmazynowe kwiaty, stanowiące żywy, aksamitny kontrast z wczesnym mrokiem, rozbrzmiewają upiornym porannym światłem. Pod nimi mgliste piżmo miesza się z ledwo wyczuwalnymi przyprawami, niczym para unosząca się z mokrej ziemi. Zapach faluje jak te zasłony - szepcze obok, a potem cofa się, nigdy nie jest nieruchomy, nigdy nie jest całkiem solidny.
Pięknie gładki, przytulny, kadzidlany bursztyn na zimny dzień, taki jak dzisiaj na północnym wschodzie. Trochę głośny i trochę zbyt słodki w późnym stadium rozwoju, ale mimo to uwielbiam go. Wydajność jest naprawdę mocna, jeśli o to Ci chodzi. Przy poprzednich noszeniach czasami żałowałem, że nie schłodzi się trochę pod koniec suszenia.
Uomo intense to jeden z moich ABSOLUTNIE ulubionych zapachów. Na mojej skórze pojawia się skóra z przyjemnymi pudrowymi nutami. Kiedy siedzę i studiuję, wyczuwam mandarynkę, ale głównie irysa/skórę. Bardzo szminkowy.
Wszystkie starają się być jak Aventus, więc co ci to mówi?
Wiem, że wiele osób go uwielbia, ale dla mnie to nie jest zapach brudu.
Absolutnie wspaniały zapach!
Słyszałem, że ten zapach przypomina Creed Aventus. Ja wyczuwam ten zapach dopiero po spryskaniu. Ale potem zmienia się w ziemisty, drzewny, ciemny zapach
Charakterystyczny zapach mojego syna. Jego dziewczyna i jej mama pokochały ten zapach, a teraz nie chce nosić niczego innego.
Bardzo przyjemny słodki zapach
Pozornie standardowy czysty cytrusowy zapach z niespodzianką. Nie wiem dokładnie, co odróżnia go od innych czystych, designerskich zapachów, ale jego otwarcie jest wyjątkowe wśród wszystkich, które wąchałem. Po wyschnięciu staje się przyjemnie cytrusowy z lekkimi nutami drzewnymi. Trwałość na mnie bardzo dobra, ponad 12 godzin. Projekcja nie ma na co narzekać, dość standardowa. Powiedziałbym, że ten zapach skłania się ku młodszej publiczności. Ogólnie bardzo przyjemny, czysty, nieofensywny zapach do biura lub szkoły, który może stać się czyimś znakiem rozpoznawczym.
Przyjemny, świeży i ogólnie dobry zapach
Uwielbiam go, kurwa! Otwarcie jest bardzo przyjemne, a wysychanie jest NIESAMOWITE. Trwa również 10 godzin + Nigdy nie widziałem, żeby ktoś go nosił, więc można powiedzieć, że będzie pachniał NIESAMOWITY.
IMO To naprawdę śmierdzi jak gówno.
Otwiera się podmuchem ananasa i cytryny i łagodnieje do gładkiego ananasa / świeżego wodnego zapachu. Pachnie tak, jak wyobrażam sobie creed aventus (przed reformulacją) i BR540 zmieszane razem. Nuty cytrusowe mogą być nieco syntetyczne, ale uwielbiam je! 1 psiknięcie na dłoń wystarczyło na cały dzień, więc należy uważać z nadmiernym rozpylaniem.
Jest to bardzo ostry zapach, który czuję, że niektórzy ludzie pokochają, ale osobiście go nie lubię.
Naprawdę dobry zapach, a także tani, więc polecam każdemu, aby go wypróbował
To epicki zapach. Jest bardzo przystępny cenowo, trwały i pachnie rozkosznie.
Jabłko i przyprawy sprawiają, że świetnie sprawdza się w chłodniejsze dni. Słodycz jest zrównoważona nutami oudu/skóry i jest to wyrafinowany, przyciągający uwagę zapach bez nadmiernej mocy.
W tej cenie można go kupić w ciemno i po prostu dać mu szansę.
po prostu niesamowity
To nie pachnie źle, ale jest bardzo dziwne. Początkowy zapach jest tak aromatyczny i ziołowy, że aż pali w nos. Rozmaryn dominuje, a w połączeniu z lawendą daje wrażenie szpitala. Na początku jest bardzo lekki, słony zapach, ale myślę, że stwierdzenie, że pachnie jak kawior, to przesada. Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem pewien, dlaczego ktokolwiek chciałby tak pachnieć.
Jorum Studio's Gorseland to zbieżność wielu ścieżek światła płonących na pograniczu upraw i dziczy, gdzie neonowe kwiaty oszałamiają swoją elektryczną intensywnością. Podczas gdy ja spędzam swoje dni głównie w pomieszczeniach, przemierzyłem niezliczone dzikie ścieżki dzięki urzekającej prozie pisarza Roberta MacFarlane'a, w której jego świetlista proza oddaje poezję dzikich miejsc, pokazując, jak starożytne drogi i stary wzrost trwają obok nas, będąc częścią naszego codziennego świata, a nie oddzielone od niego. Zapach ten rozwija się jak jedna z takich zastępczych podróży: ostry i gryzący w wysokich miejscach, a następnie pogłębiający się do przeszywającej kwaskowatości w cieniu ziół na dnie doliny. Szok fluorescencyjnych płatków nigdy nie ustępuje, gdy wspinasz się wyżej, utrzymując ich dziwną świetlistość, nawet gdy pędy skręcają się w górę z ich surową, tnącą jasnością. W końcu wyłaniają się łagodniejsze nuty - jabłkowo-słodki puch rumianku i trawiaste waniliowe szepty marzanki - jak znalezienie nieoczekiwanej łąki po stromej wspinaczce. W tym zapachu powietrze trzeszczy od napięcia rosnących rzeczy, odrzucając nasze próby kategoryzacji - zbyt jasne, zbyt gwałtowne, zbyt żywe, by można je było powstrzymać.
To mój ulubiony zapach z linii LV, ale jego cena jest zawyżona w stosunku do tego, czym jest i jak działa. Utrzymuje się około 4-5 godzin, zanim stanie się zapachem skóry.
Dune od Christiana Diora to mgliste, smagane wiatrem wybrzeże z samotnymi ścieżkami wyłożonymi orlicą, janowcem i wrzosem, prowadzącymi do zdradzieckich klifów, gdzie znajduje się skorumpowana i rozpadająca się stara karczma. Jest to miejsce preferowane przez przemytników i morderców - miejsce, w którym umarli nie opowiadają żadnych historii. Krytyk perfum Luca Turin uważa, że w tym zapachu kryje się prawdziwa groźna ciemność i że jest to silny pretendent do "najbardziej ponurego piękna we wszystkich perfumach". Moje przerażające serce goblina jest pod strasznym wpływem tego rodzaju hiperboli i po przeczytaniu tego ponad dekadę temu... kupiłem butelkę w ciągu milisekund.
Świetny stosunek jakości do ceny. Wcale nie pachnie tanio
Niesamowity i wyjątkowy zapach