Choć ostatecznie uwielbiam Shade od LUSH, wow... ma absolutnie najbrzydsze otwarcie ze wszystkich zapachów, jakie kiedykolwiek próbowałem. Mineralny i tłusty, jak zjełczały petrichor, jak laska masła wysadzana zardzewiałymi niklami i niedopałkami papierosów, topiąca się na mokrym betonie po palącym lipcowym słońcu na środkowej Florydzie. Ale potem robi coś cudownego. Przytłaczająca atmosfera unosi się i zamienia w zupełnie inne perfumy, delikatnie cukrowe i czysto-drzewno-żywiczne, niczym święte mydlane soki mistycznego drzewa marcepanowego. Jest tak dobrze, zbyt dobrze. Może nawet zbyt dobre, by mogły być prawdziwe. Pachnie prawie jak coś, o czym powiedziałbym: "Uwielbiam to, ale to nie dla mnie". Ponieważ, w taki czy inny sposób, nie czuję się jak ja. Wydaje mi się, że jestem zbyt niezadbana i beztroska. Jestem zbyt neurotyczny, by to osiągnąć! ALE gdzieś w rozległym multiwersie istnieje najchłodniejsza, najfajniejsza, najbardziej nietrudna wersja mnie i tak właśnie pachnie. A kiedy noszę te perfumy, wcielam się w tę osobę... i czuję się naprawdę dobrze.
Ten komentarz został przetłumaczony maszynowo.
0
rok temu
Shade od Lush zostały wydane w 2021 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Emma Dick. Nuty to Olibanum (kadzidło), Drzewo sandałowe.
Choć ostatecznie uwielbiam Shade od LUSH, wow... ma absolutnie najbrzydsze otwarcie ze wszystkich zapachów, jakie kiedykolwiek próbowałem. Mineralny i tłusty, jak zjełczały petrichor, jak laska masła wysadzana zardzewiałymi niklami i niedopałkami papierosów, topiąca się na mokrym betonie po palącym lipcowym słońcu na środkowej Florydzie. Ale potem robi coś cudownego. Przytłaczająca atmosfera unosi się i zamienia w zupełnie inne perfumy, delikatnie cukrowe i czysto-drzewno-żywiczne, niczym święte mydlane soki mistycznego drzewa marcepanowego. Jest tak dobrze, zbyt dobrze. Może nawet zbyt dobre, by mogły być prawdziwe. Pachnie prawie jak coś, o czym powiedziałbym: "Uwielbiam to, ale to nie dla mnie". Ponieważ, w taki czy inny sposób, nie czuję się jak ja. Wydaje mi się, że jestem zbyt niezadbana i beztroska. Jestem zbyt neurotyczny, by to osiągnąć! ALE gdzieś w rozległym multiwersie istnieje najchłodniejsza, najfajniejsza, najbardziej nietrudna wersja mnie i tak właśnie pachnie. A kiedy noszę te perfumy, wcielam się w tę osobę... i czuję się naprawdę dobrze.