Choć ostatecznie uwielbiam Shade od LUSH, wow... ma absolutnie najbrzydsze otwarcie ze wszystkich zapachów, jakie kiedykolwiek próbowałem. Mineralny i tłusty, jak zjełczały petrichor, jak laska masła wysadzana zardzewiałymi niklami i niedopałkami papierosów, topiąca się na mokrym betonie po palącym lipcowym słońcu na środkowej Florydzie. Ale potem robi coś cudownego. Przytłaczająca atmosfera unosi się i zamienia w zupełnie inne perfumy, delikatnie cukrowe i czysto-drzewno-żywiczne, niczym święte mydlane soki mistycznego drzewa marcepanowego. Jest tak dobrze, zbyt dobrze. Może nawet zbyt dobre, by mogły być prawdziwe. Pachnie prawie jak coś, o czym powiedziałbym: "Uwielbiam to, ale to nie dla mnie". Ponieważ, w taki czy inny sposób, nie czuję się jak ja. Wydaje mi się, że jestem zbyt niezadbana i beztroska. Jestem zbyt neurotyczny, by to osiągnąć! ALE gdzieś w rozległym multiwersie istnieje najchłodniejsza, najfajniejsza, najbardziej nietrudna wersja mnie i tak właśnie pachnie. A kiedy noszę te perfumy, wcielam się w tę osobę... i czuję się naprawdę dobrze.
Ten komentarz został przetłumaczony maszynowo.
0
rok temu
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Choć ostatecznie uwielbiam Shade od LUSH, wow... ma absolutnie najbrzydsze otwarcie ze wszystkich zapachów, jakie kiedykolwiek próbowałem. Mineralny i tłusty, jak zjełczały petrichor, jak laska masła wysadzana zardzewiałymi niklami i niedopałkami papierosów, topiąca się na mokrym betonie po palącym lipcowym słońcu na środkowej Florydzie. Ale potem robi coś cudownego. Przytłaczająca atmosfera unosi się i zamienia w zupełnie inne perfumy, delikatnie cukrowe i czysto-drzewno-żywiczne, niczym święte mydlane soki mistycznego drzewa marcepanowego. Jest tak dobrze, zbyt dobrze. Może nawet zbyt dobre, by mogły być prawdziwe. Pachnie prawie jak coś, o czym powiedziałbym: "Uwielbiam to, ale to nie dla mnie". Ponieważ, w taki czy inny sposób, nie czuję się jak ja. Wydaje mi się, że jestem zbyt niezadbana i beztroska. Jestem zbyt neurotyczny, by to osiągnąć! ALE gdzieś w rozległym multiwersie istnieje najchłodniejsza, najfajniejsza, najbardziej nietrudna wersja mnie i tak właśnie pachnie. A kiedy noszę te perfumy, wcielam się w tę osobę... i czuję się naprawdę dobrze.