Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Miękka, przypominająca Joannę Lumley ciotka L'Instant Homme od Guerlain. Wspaniały, kremowy, cytrusowy paczuli z pleśnią (ten sam stęchły ton, co wspomniany Guerlain) i białą czekoladą (podczas gdy Guerlain ma gorzki kakao). Aktualizacja: Aldehydy! Jak mogłem ich wcześniej nie zauważyć. Może mój perfum się starzeje, chociaż jestem pewien, że pachnie tak samo jak w zeszłym roku, kiedy go kupiłem. To bardzo dziwny perfum, ponieważ powinien być słodki i zmysłowy, ale ma mroźny blask, który sprawia, że jest zdystansowany i grandiosny. Często postrzegam irysa jako orris, tutaj jest odwrotnie, orris ma nutę pudru, którą normalnie kojarzyłbym z tym kwiatem. Zawsze miałem złożoną relację z Coromandel. Kocham ten perfum, nienawidzę go nosić, a może powinienem powiedzieć, że mam trudności ze znalezieniem jakiejkolwiek okazji lub momentu w moim życiu, kiedy mógłbym go nosić. Wydaje się, że powinien być noszony przez jakąś kruchą arystokratkę w opowieści o Herkulesie Poirot (w rzeczywistości, tak, konkretnie Księżniczkę z Morderstwa w Orient Expressie).

Początkowo Coromandel jest mrowiący w nosie, aldehydowy, jasny, ostry i kwaśny, jak gorzki cytrusowy kawałek księżyca w noc, gdy zima oszczędnie ustępuje miejsca wiośnie. Jest również pełen ciekawego kamforowego drewna i dziwnych podziemnych ech, gdy pierwszy spritz osiada na skórze. Wkrótce jednak w niewytłumaczalny sposób staje się ciemną, kwiatową posypką czarnego pieprzu na kubku najjaśniejszego mlecznego kakao, gładkiego, bogatego i kremowego na języku, ale zabarwionego stęchłą goryczką. Dziwna gra między tymi pierwotnymi nutami a aksamitną dekadencją oferuje pojedynkowe wrażenia bogactwa i surowości; wyobraź sobie delektowanie się rozkosznie eleganckim napojem... na wilgotnej, zimnej podłodze omszałej wapiennej jaskini.