Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Burberry London to naprawdę interesujący zapach. Galopuje przez górne nuty i kiedy używam go na sobie, dostaję silną lawendę i sporą bryłę cynamonu na samym początku, dość słodką i nostalgiczną atmosferę lat 80-tych. Po kilku minutach zapach łagodnieje, a lawenda opada na środek, otwierając się na bardzo silną nutę, która pachnie jak sosna, a następnie pojawia się naprawdę pikantna nuta. W zasadzie zgadzam się z poniższą recenzją, że na tym etapie czuję pikantny pot, ale choć brzmi to obrzydliwie, nie jest to dla mnie nieprzyjemne. Mija jednak tak szybko, jak się pojawił, a gdy zanika po zaledwie kilku minutach, pojawiają się wiśnie wraz z mimozą i odrobiną dymu, które wydają się stale obecne od tego momentu, nadając mu kadzidlany klimat. Tutaj czuję, że w końcu się uspokaja i zaokrągla w miękki, lekko pudrowy, dymny, mocno drzewny i lekko kwiatowy zapach z niewielkimi nutami mchu, sosny, przypraw i odrobiną wiśniowego tytoniu i skóry. Nie wyczuwam tu tak wyraźnej nuty tytoniu jak u innych, ale jest ona wyczuwalna. Ogólnie uważam, że jest to piękny zapach i w zimnych miesiącach, prawdziwej głębi zimy, jest to z pewnością zapach "goiled to" dla dżentelmena. Powiedziałbym, że jest dość dojrzały, nie jestem pewien, czy nazwałbym go seksownym per-se, ale jest to rodzaj zapachu, który sprawi, że ludzie się uśmiechną. Chociaż jest dość wąski, ponieważ jest to naprawdę zapach tylko na zimę, może jesień, czuję, że jest wszechstronny pod względem okazji i równie dobrze sprawdzi się jako ubrany, swobodny lub na elegancki, wyrafinowany wieczór, ponieważ siedzi dość blisko i nie jest w żaden sposób opresyjny. Naprawdę go oceniam. Piękny zapach i jak na niską cenę, niemal przestępczo wysoka jakość.
Okej, Burberry London ma legendarny status wśród zapachowych głów, bardzo rzadko widzę topową zimową linię, której ten zapach nie jest częścią. Jakże pasuje, że wkraczamy w zimę, a ja publikuję recenzję ze względu na fakt, że ja również zwracam się do tego zapachu w chłodniejszych miesiącach. Nie zamierzam rzucać frazesami typu "...Boże Narodzenie we flakonie" czy coś w tym stylu, ale to naprawdę niezły opis. Jestem zaskoczony, że jodła lub sosna nie jest tutaj wymieniona, ponieważ jest to pierwsza rzecz, którą dostaję od Londynu, bardzo zielona, radosna nuta. Nuty te jednak szybko się ulatniają i od razu trafiamy do ciepłego serca tego soku, które jest ciepłe i bardzo przyjazne. Słodkie, grzane wino, przyprawa cynamonowa, lasy... naprawdę jest tak dobry, jak wszyscy opisują, a może nawet lepszy? Nawet butelka jest ciepło owinięta na zimną pogodę, o co więcej można prosić?
