Ultraviolet od Rabanne zostały wydane w 2001 roku. Perfumiarzem tej kreacji jest Jacques Cavallier Belletrud. Zawiera nuty głowy: Bursztyn and Mięta, nuty serca: Pieprz, Korzenne nuty, and Wetiwer, and nuty bazy: Oakmoss and Wanilia.
Pamiętam, że wypróbowałem go, gdy się pojawił i najwyraźniej nigdy mnie nie wciągnął, ponieważ jestem tutaj 15 lat później, dając mu drugą szansę... i nie jest tak źle, wiesz? Pierwszą rzeczą, która mnie przyciągnęła, był sztuczny i dość innowacyjny projekt butelki. Podoba mi się, gdy zastosowano zupełnie inny i niekonwencjonalny mechanizm rozpylający i właśnie to ma ultrafiolet. Poza tym, zazwyczaj jestem dość cyniczny, ale cała ta fioletowa otoczka jako "kolor ery Wodnika" i tak dalej jest mi bliska. Zapachy nie potrzebują koncepcji, wewnętrznej głębi ani znaczenia, aby istnieć, ale myślę, że to fajne / zabawne, kiedy próbują! Sok jest dość zwyczajny, otwarcie jest świeże i zielone, nie miętowe jako takie, ale z połączeniem mchu dębowego dającego bardziej zielone odczucie. Następnie bursztynowe i waniliowe serce nadaje mu inny charakter, szczególnie w porównaniu z górnymi nutami. Schnie jak wetiwer, oczyszcza wanilię i bursztyn bez większych zmian. Czy mi się podoba? Cóż, nie jestem na niego zły... nadal go nie kocham, trwałość i projekcja są przeciętne do dobrych. Nosiłem go tylko raz, ale być może wrócę do niego, jeśli uda mi się zdobyć kolejną próbkę.
Pamiętam, że wypróbowałem go, gdy się pojawił i najwyraźniej nigdy mnie nie wciągnął, ponieważ jestem tutaj 15 lat później, dając mu drugą szansę... i nie jest tak źle, wiesz? Pierwszą rzeczą, która mnie przyciągnęła, był sztuczny i dość innowacyjny projekt butelki. Podoba mi się, gdy zastosowano zupełnie inny i niekonwencjonalny mechanizm rozpylający i właśnie to ma ultrafiolet. Poza tym, zazwyczaj jestem dość cyniczny, ale cała ta fioletowa otoczka jako "kolor ery Wodnika" i tak dalej jest mi bliska. Zapachy nie potrzebują koncepcji, wewnętrznej głębi ani znaczenia, aby istnieć, ale myślę, że to fajne / zabawne, kiedy próbują! Sok jest dość zwyczajny, otwarcie jest świeże i zielone, nie miętowe jako takie, ale z połączeniem mchu dębowego dającego bardziej zielone odczucie. Następnie bursztynowe i waniliowe serce nadaje mu inny charakter, szczególnie w porównaniu z górnymi nutami. Schnie jak wetiwer, oczyszcza wanilię i bursztyn bez większych zmian. Czy mi się podoba? Cóż, nie jestem na niego zły... nadal go nie kocham, trwałość i projekcja są przeciętne do dobrych. Nosiłem go tylko raz, ale być może wrócę do niego, jeśli uda mi się zdobyć kolejną próbkę.