recenzji
Mój zapach charakterystyczny
115 recenzji
To zapach, który pachnie słodką pokusą z figlarnym mrugnięciem. Gourmand z kwiatowym akcentem, pyszny, kobiecy i trochę flirtujący. Otwiera się soczystą maliną i delikatnym neroli, wprowadzając świeżość i lekkość do kompozycji. Serce rozwija się w kremowy tuberozę i kwiat pomarańczy, białokwiatowy i zmysłowy, ale bez duszącej ciężkości. Odrobina irysa dodaje subtelny pudrowy akcent. Baza łączy karmel, wanilię, piżmo i miękkie drewno, otulając wszystko w ciepłym komforcie. Jest słodki, ale nie cukrowy, zmysłowy, a jednak wciąż dziewczęcy. Idealny na te chwile, kiedy chcesz pachnieć mmm..., taki, który sprawia, że ktoś się zbliża i pyta, co nosisz. Trwałość wynosi około sześciu godzin z umiarkowanym sillage, zauważalnym i kuszącym, ale nigdy przytłaczającym.
To radosny, wyraźnie dziewczęcy zapach, jak pastelowa sukienka w słoneczny dzień. Otwiera się fioletem i delikatnie słodkim akcentem cytrusów, płynnie przechodząc w upajającą wisterię dotkniętą różą. Kompozycja rozwija się delikatnie i harmonijnie, jak pastelowy bukiet ułożony z troską. W bazie, fasola tonka z wanilią i subtelnym śladem paczuli nadają ciepło i miękkość, otulając kwiatowe serce jak lekki szal zarzucony na ramiona. Trwałość wynosi około sześciu godzin, z umiarkowanym sillage, zauważalnym, ale nigdy nie próbującym dominować w pomieszczeniu. To przyjemny, dobrze zbalansowany zapach, który poprawia nastrój jak ulubiona filiżanka kawy, mały butelkowany zastrzyk energii. Jednocześnie brakuje mu krawędzi i głębi, wszystko wydaje się ładne, wypolerowane i bezpieczne. Zamiast prawdziwego perfumeryjnego błysku, otrzymujemy estetyczną, starannie wykonaną kreację, która przemawia do wielu... ale rzadko pozostaje w pamięci.
Dziś testuję Eau de Memo od Memo Paris, próbkę, którą otrzymałem przy ostatnich zakupach. Otwarcie pozytywnie błyszczy bergamotką, zanim zielona herbata przechodzi na pierwszy plan. Na tym etapie przypomina mi Assam of India od Berdoues. Nie wyczuwam żadnych nut kwiatowych. Jest jednak akord skórzany, który przywodzi na myśl wnętrze nowego samochodu. Połączenie skóry, cytrusów i herbaty jest bardzo interesujące. W końcowej fazie pojawia się irys. Powiedziałbym, że trwałość wynosi około pięciu godzin, a projekcja jest dość blisko skóry. To przyjemna kompozycja, chociaż nie nazwałbym jej przełomową.
Przeczytałem tak wiele o tym zapachu i w końcu udało mi się kupić częściową butelkę w dobrej cenie. Moonlit Evening to kompozycja chypre o vintage'owym zabarwieniu, łącząca nostalgię z subtelną harmonią nut. Otwarcie jest pikantne i cytrusowe, wyraźnie wyczuwam olejek pieprzowy i gałkę muszkatołową. Po chwili pojawia się kwiatowe serce, zapach jest pięknie skomponowany, co utrudnia wyodrębnienie poszczególnych nut. Baza jest mszysta i ziemista, wzbogacona miodem i hojną dawką paczuli. Niestety, to paczuli zajmuje tutaj centralne miejsce, ciężka i piwniczna, a to styl, którego po prostu nie lubię w zapachach. Trwałość wynosi około ośmiu godzin, z subtelną, umiarkowaną projekcją. Przekażę tę butelkę dalej, ponieważ nie sądzę, żebym kiedykolwiek polubił tę interpretację paczuli. A ty, co o tym sądzisz?
To prawdziwa oda do wanilii, celebrująca kobiecą ciepło i elegancję. Wanilia tutaj jest słodka, kremowa i niemal aksamitna, a jednocześnie zrównoważona chłodną lawendą i subtelnie podniesiona odrobiną imbiru, nadając kompozycji odrobinę charakteru i nowoczesnej świeżości. Przypomina mi miękki kaszmirowy sweter, godzinę tuż przed zachodem słońca i ciche poczucie pewności siebie. Trwałość i projekcja są bardzo dobre.
to głębsza, bardziej wyrafinowana interpretacja oryginału, którą zresztą uwielbiam. Kompozycja otwiera się soczystą, dojrzałą śliwką mirabelką, złotą i niemal aksamitną w dotyku. Dla kontrastu pojawiają się miękki, aromatyczny mech dębowy i davana, dodając subtelnej ziemistości i nadając zapachowi jego charakterystyczny rys. W bazie, drzewo sandałowe i piżmo otulają zapach kremową, kojącą ciepłotą niczym miękki szal. Trwałość wynosi około sześciu godzin. Projekcja jest zauważalna na początku, chociaż stopniowo osiada w coś bardziej intymnego i bliskiego skórze.
Musc de Soie od Van Cleef & Arpels to subtelny zapach o wyjątkowo czystym odczuciu. Otwarcie aldehydów daje wrażenie świeżo wyprasowanej, chrupiącej białej koszuli. W miarę rozwoju na pierwszy plan wysuwają się drzewo sandałowe i pudrowy piżmo, miękkie, kremowe i otulające, bez ostrych krawędzi. Zgodnie z nazwą, zapach jest jedwabisty i wyrafinowany. Trwałość wynosi około sześciu godzin, podczas gdy projekcja tworzy delikatną, bliską skórze aurę.
To jedna z moich ulubionych kreacji tego perfumiarza. To gourmandowa kompozycja, która przyciąga uwagę swoim słodkim, karmelowo-waniliowym charakterem, a jednocześnie robi to w niezwykle elegancki sposób. Otwarcie jest słodkie i kuszące, z nutami masła kakaowego, aksamitnej czekolady, wanilii, orzechów, daktyli i fasoli tonka. W miarę rozwoju zapach łagodnie się zmienia, odsłaniając bogaty, mleczny karmel, cukier i odrobinę rumu. Ogólne wrażenie przypomina kremowy deser podawany obok filiżanki ulubionego cappuccino. Perfumy oferują dobrą trwałość z umiarkowanym szałem, delikatnie otulając noszącego i osoby w pobliżu.
Testowałem Białą Jaśmin i Gardenia od COCHINE. To kompozycja stworzona dla tych, którzy cenią świeże, kwiatowe zapachy. Otwarcie jest zielone i chrupiące, z wyraźnymi liściastymi nutami i akordem mandarynki, które szybko ustępują miejsca bogatemu bukietowi kwiatowemu. Jaśmin, gardenia i tuberoza są najbardziej wyraźne, a jednak zapach pozostaje lekki, zielony i świeży przez cały czas.
Kompozycja przywołuje uczucie spaceru po świeżo skoszonej łące, trzymając w ramionach bukiet tych kwiatów. Baza jest piżmowa, ciepła i lekko balsamiczna. Niestety, trwałość wynosi około trzech godzin, a zapach staje się dość bliski skórze stosunkowo szybko. To przyjemna propozycja, chociaż na rynku dostępnych jest wiele podobnych zapachów w znacznie bardziej przystępnej cenie.
Podobał mi się klasyczny Alexandria II, więc byłem ciekaw, jak ta interpretacja się sprawdzi. Zapach otwiera się różą i przyprawami, ale niemal natychmiast oud i wyraźna nuta zwierzęca stają się głównymi bohaterami, co sprawia, że kompozycja wydaje się nieco przytłaczająca. W miarę rozwoju zapachu staje się on bardziej pudrowy, a w tle zaczyna pojawiać się nuta bursztynu, chociaż zwierzęca cecha pozostaje zauważalna przez cały czas. Najbardziej podoba mi się drzewna, piżmowa baza z odrobiną niesłodzonej wanilii. Trwałość wynosi co najmniej osiem godzin, z dobrą projekcją. To dobrze skomponowany, zdecydowanie zimowy zapach, najlepiej pasujący do tych, którzy cenią sobie odważne, niemal pierwotne, zwierzęce akordy.