recenzji
Mój zapach charakterystyczny
115 recenzji
Kompozycja jest dość prosta, ale dobrze wykonana. Otwarcie pachnie tak, jakby ktoś tuż obok ciebie właśnie pokroił świeżą, soczystą pomarańczę, jest jasne, owocowe i bardzo apetyczne. To wrażenie trwa tylko chwilę, ponieważ białe kwiaty pojawiają się niemal natychmiast. Mogę przysiąc, że wyczuwam nutę jaśminu, chociaż nie jest wymieniony w oficjalnych nutach. Odurzający bukiet kwiatów jest wzbogacony o akord kawy, który w pewnym sensie przypomina mi trochę klimat Black Opium. Słodki, zmysłowy, lekko odurzający i bardzo kobiecy. Na mojej skórze utrzymuje się około 6 godzin, z dość przyzwoitym projekcją.
To bardzo intrygujący orientalny zapach. Otwarcie jest potężne, niemal błyszczące przyprawami i szafranem. Na początku czułem się, jakbym stał w środku marokańskiego bazaru, otoczony straganami wypełnionymi aromatycznymi przyprawami, kolorowymi tkaninami i ciepłym, egzotycznym zapachem unoszącym się w powietrzu. Po chwili intensywność przypraw zaczyna łagodnieć, a na pierwszy plan wysuwa się drzewna, żywiczna baza z delikatnym akcentem oudu. W tym etapie kompozycja zyskuje głębię i elegancję. W bazie wyraźnie wyczuwam ziemisty paczuli, delikatnie podgrzany kroplą złotego miodu, co dodaje miękkości i subtelnej słodyczy zapachowi. To zdecydowanie kompozycja dla miłośników orientalnych, odważnych zapachów z charakterem. Na mojej skórze utrzymuje się przez około osiem godzin, a projekcja jest zauważalna, chociaż z czasem stopniowo staje się łagodniejsza i bardziej otulająca.
Otwarcie jest bardzo owocowe, z wyraźnym akcentem czarnej porzeczki, co natychmiast przypomina mi Robinsons Squash wąchany prosto z butelki, soczyste i wyraźnie owocowe. Po chwili dołącza delikatny jaśmin, wraz z odrobiną dawany, która subtelnie podkreśla słodycz czarnej porzeczki i dodaje lekką, aromatyczną nutę do kompozycji. W bazie pojawiają się mchy dębowe i ziemisty paczuli, ale na szczęście nie jest to ciężki, piwniczny typ, lecz raczej miękki, lekko zielony i elegancki. Kompozycja jest bardzo przyjemna ogólnie i ma w sobie coś, co przypomina mi letni las po deszczu. Niestety, zapach jest dość ulotny. Trwałość wynosi około czterech godzin, z umiarkowaną projekcją przez pierwszą godzinę, po czym szybko staje się zapachem skórnym. Szkoda, bo to naprawdę bardzo przyjemna kompozycja.
Zapach, który po prostu muszę mieć w swojej kolekcji. Moja butelka pochodzi z listopada 2015 roku i wciąż wywołuje we mnie te same emocje. Soczyste otwarcie mirabelki, z odrobiną różowego pieprzu, przywodzi na myśl ciepłe letnie popołudnia i smak owoców zbieranych prosto z drzewa. Po chwili kompozycja rozwija się w kwiatowo-owocowe serce, delikatne, oświetlone słońcem i radośnie lśniące. Osadza się na drzewnej bazie paczuli, która dodaje głębi i elegancji zapachowi. Trwałość wynosi około sześciu godzin. Projekcja początkowo jest dość wyraźna i promienna, później staje się bardziej intymna, gdy zapach zbliża się do skóry.
A promienna, bardziej kwiatowa i zdecydowanie bardziej dzienna interpretacja klasycznego Mon Paris. Świeże, owocowe otwarcie płynnie przechodzi w delikatny bukiet kwiatów, zanim osadzi się w piżmowo-drzewnej bazie z subtelnym akcentem paczuli. Kompozycja jest lekka, świetlista i bardzo kobieca, idealna na wiosnę i lato. Przypomina mi dni tuż przed wakacjami letnimi, ciepły wieczór przed domem mojej babci, kiedy delikatny wiatr niesie słodki zapach piwonii z ogrodu. Jest w tym coś nostalgicznego, a jednocześnie świeżego i beztroskiego. Trwałość wynosi około sześciu godzin, z umiarkowanym sillage.
francuska elegancja z figlarnym akcentem. Iskrząca mandarynka, pikantny imbir i czarny pieprz otwierają pokaz, zanim dojrzała pigwa, kwiat pomarańczy i jaśmin topnieją w złotej słodyczy. Gdy zapach się ustabilizuje, drzewny bursztyn i odrobina paczuli dodają głębi i ciepła. Intymna projekcja, około 5 godzin trwałości. Wieczór w Paryżu, miejskie światła, utrzymujące się spojrzenia… a może, tylko może, nie dzisiaj.
Kusząc obietnicą moreli i kwiatów, postanowiłem dać temu szansę. Niestety, mój entuzjazm zgasł w ciągu kilku sekund. Otwarcie jest wyraźnie pikantne, zamiast soczystej moreli, głównie czuję kardamon i gałkę muszkatołową. Nie ma owocowej delikatności; jest sucho i ostro, jak otwarcie kuchennej szafki pełnej przypraw. Po chwili pojawia się kwiatowa mieszanka, hojnie nasączona miodem. To nie są świeże, promienne kwiaty, lecz raczej wyschnięte bukiety zapomniane na strychu, z nutą tytoniu unoszącą się w tle. Całość przypomina mi starą ziołową aptekę lub ciężką, zakurzoną zasłonę w vintage'owym teatrze. W bazie wyczuwam cypriol i, niestety, jeszcze więcej tytoniu, z którym osobiście mam trudności. Ledwie wyczuwam jakikolwiek szafran, piżmo czy wanilię. Trwałość jest bardzo dobra, projekcja umiarkowana, a kompozycja niewątpliwie złożona i dobrze skonstruowana. Mogę docenić kunszt, ale to po prostu nie jest w moim guście.
to unisexowa kompozycja o kwiatowo-pudrowym charakterze, oparta na drzewnej skórzanej bazie. Zapach jest niewątpliwie elegancki, chociaż moim zdaniem nazwa wydaje się nieco przesadzona, ponieważ zapach jest daleki od prawdziwej namiętności.
Otwarcie to mydlany fiołek, z odrobiną rumu i nutą imbiru. Następnie rozwija się w kremowe, delikatnie pudrowe kwiatowe serce, zanim osadzi się w gładkiej mieszance sandałowca i zamszu. Elegancki, miękki i bez ostrych krawędzi. Z nazwy spodziewałem się czegoś bardziej w stylu wysokich obcasów i śmiałej bielizny, ale to, co otrzymałem, przypominało bardziej niewinną dziewczynę w nocnej koszuli zapiętej aż pod szyję.
A przyjazny, wszechstronny zapach, który po prostu podoba się większości. Bezpieczny wybór, który rzadko obraża i często zyskuje komplementy. Otwarcie jest słodkie i prawie kremowe, jak dojrzałe puree z mango, złagodzone odrobiną świeżego, orzeźwiającego bergamotu. W sercu jaśmin dodaje kobiecej delikatności i lekkości, podczas gdy kompozycja opiera się na waniliowej, drzewnej bazie, która nadaje jej ciepło i gładkość. Przypomina mi letnie popołudnie i lekką, zwiewną sukienkę, przyjemną, bezproblemową i nieskomplikowaną. Trwałość wynosi około trzech godzin, z dość subtelnym sillage. Lubię go nosić, ponieważ jest bezwysiłkowy, ale szczerze mówiąc, najbardziej zapadającą w pamięć rzeczą w nim jest sama butelka.
To zapach zaprojektowany, aby przyciągać uwagę i promieniować elegancją, i robi to zaskakująco dobrze, zwłaszcza jak na budżetową ofertę z głównej ulicy. Otwarcie jest świeże, z lekko musującą nutą krwi pomarańczy i subtelnym ziołowym akcentem kolendry. Ta początkowa jasność szybko ustępuje miejsca cieplejszym, bogatszym tonom. W sercu kompozycji wyraźnie zauważalny jest szafran, wzmocniony nutami drzewnymi i bursztynem, które nadają zapachowi głębi i eleganckiego charakteru. Nie jest ciężki, ale zdecydowanie ma wyraźny wieczorny klimat. Przywodzi na myśl starannie skomponowany strój, złotą biżuterię, miękkie oświetlenie i czas, kiedy chcesz, aby twój perfum był zauważony. Trwałość jest całkiem dobra, z umiarkowanym sillage, zauważalnym przez pierwsze kilka godzin, zanim osadzi się bliżej skóry, tworząc przyjemną aurę.