recenzji
1.9k recenzji
Trudno go nie lubić, ale uznałem go za dość mało inspirujący. Myśl o takim oudzie była bardzo kusząca, a geranium i kardamon nadają mu bardzo wyraźny i czysty charakter z potężną bazą oudu. Bez wątpienia jest to wysoka jakość i długo się utrzymuje, przechodząc w bardzo przyjemny szum, ale nic nie wyróżnia się w żaden sposób.
Wypróbowałem go w Harvey Nicks podczas niedawnej podróży do Edynburga i jest to niezwykle przyzwoity zapach. Otwarcie to czysta gorzałka z całą delikatnością delikatnej whisky single malt i jak wygładzona wersja skóry kolońskiej Atelier Gold, uważam, że ta jakość jest niezwykle atrakcyjna. Gdy się uspokoi, staje się ciepłym bursztynem benzoinowym i zamszową skórą, co sprawiło, że pomyślałem "huh, spodziewałem się tego po nazwie, ale wszystkie te fazy są świetne". Następnie jest główny kicker, akord mojej ulubionej nuty labdanum, który jest nieco ciemniejszą, bardziej przyprawioną wersją kadzidła. Następnie jest lżejsza, bardziej podnosząca na duchu nuta olibanum, która w zasadzie wysycha. Jestem z niego naprawdę zadowolony i opisywanie go jako kolejnego kucyka jednej sztuczki, takiego jak Avignon lub pełne kadzidło, po prostu nie oddaje sprawiedliwości żywicy, ponieważ jest to bardziej interesująca kompozycja niż to. Parametry użytkowe to nie jest bestia, ale jak na zapach drogi, ale nie wygórowany, to bardzo akceptowalne.
Jeśli pragniesz czegoś niezwykłego i ziołowego, ten zapach spełni Twoje oczekiwania i właśnie w takim miejscu byłem ostatnio, kiedy ponownie spróbowałem tego zapachu. Kompozycja dirty jest bardzo interesująca, ostre ziołowo-miętowe otwarcie, z trawiastą jakością, mchem dębowym i tymiankiem, które przywołują brud lub przynajmniej brudną jakość, to hipisowskie rzeczy, które wprawiły mnie w dobry nastrój. To jednak nie jest dla mnie regularne noszenie i nie jest to nawet coś, co chciałbym mieć w swoim arsenale, ale doceniam sposób, w jaki jest to połączone i uzupełniające się nuty.
Ten zapach idealnie wpasowuje się w linię Aqua, dzieląc wszystkie cechy klasy i czystych, podnoszących na duchu wibracji Universalis itd... cytrusy w otwarciu to pozytywna nuta limonki, którą lubię, ale staje się mniej wyraźna, gdy przechodzi w bardziej mandarynkową/bergamotową, ta świeżość jest wzbogacona miętą, co jest mile widziane i tworzy małżeństwo stworzone w niebie. Nie przypomina jednak mojito, chociaż łatwo byłoby nawiązać do tego skojarzenia. Jest piżmowy, ale z czystą kwiatową kombinacją, która to wspiera i nadaje mu charakterystyczny styl linii aqua. Ponownie, nie robi nic nowego, ale raczej bardzo dobrze wykorzystuje sprawdzone połączenia i metody. Dry down staje się nieco bardziej kobiecy, ale to tylko osobiste skojarzenie, ponieważ to neroli, które jest nie tylko urocze, ale także wzmacnia cytrusy i daje niesamowitą bazę do wyeksponowania nut głowy. Naprawdę lubię ten zapach, jest bardzo orzeźwiający, gasi pragnienie i jest elegancki, idealny na gorący letni dzień, natychmiast cię ochłodzi i uspokoi. Chociaż staje się cichym zapachem skórnym, jego wydajność jest niezwykle dobra.
Zgadzam się z porównaniem do TdH, ponieważ jest to oczywiste, ale proszę, nie popełnij błędu myśląc, że to klon lub w jakikolwiek sposób całkowicie identyczny, ponieważ tak nie jest. Cytrusy otwierają się ostrzej, z pozytywnym grejpfrutem zamiast pomarańczy, a ziemiste drewno dostarczane jest przez potężną, balsamiczną nutę oudu, która jest dość czysta i w pewien sposób podobna do wetiweru z Hermesa. Ten zapach jest czysty, o przyzwoitej jakości i ma doskonałą trwałość, z cytrusami utrzymującymi się przez długi czas. Kupiłem go w ciemno kilka lat temu i wciąż jestem nim zachwycony.
To oszałamiający zapach. Już na samym początku dostarcza mocnego uderzenia dżemowych nut owocowych, przypominających śliwki. Następnie pojawia się intensywne uderzenie balsamicznego akordu przypominającego bursztyn, które ustępuje miejsca sercu z irysa i drzewa sandałowego. L'insomnuit ma w sobie pewien rodzaj apelu gourmand, który moim zdaniem może pochodzić z fasoli tonka, ale w żaden sposób nie jest typowy i nie przypomina zamierzonego gourmand. Czuję z tego perfumu, że nie stara się zbytnio być czymkolwiek w jakiejkolwiek kategorii i jest lekkomyślnym ćwiczeniem w tym, jak stworzyć coś zabawnego i pachnącego ekscytująco z mieszanką nut, które moim zdaniem świetnie ze sobą współgrają. Byłem zauroczony od pierwszego wąchania.
Wowza!!! Ten zapach jest naprawdę wyjątkowy. Atkinsons to marka, którą podziwiałem z daleka przez jakiś czas, ale nigdy nie zdecydowałem się na zakup... aż do teraz, a 41 Burlington arcade to zapach, który mnie do tego przekonał. Prawie kupiłem Old Bond Street Triple w przeszłości, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiłem, chociaż to całkiem przyzwoity, męski świeżak. Powiedziałbym, że ten zapach ma podobne świeże, cytrusowo-muskowe nastawienie i jest niesamowicie orzeźwiający, z jednym kluczowym akcentem, który obecny jest od samego początku, a to pieprz. To prawdziwa bomba pieprzowa, w dobrym sensie, nuty są tak komplementarne, od ostrego, gorzkiego otwarcia grejpfruta, przez wilgotny iskierkowy akord, ziemisty wetiwer i pieprzny akord lukrecji w głównym ciele tego zapachu. Jest naprawdę imponujący i przypomina mi Clive Christian V (myślę, że to V... ten pieprzowy) oraz oczywiście w świecie designerów, teraz już nieprodukowany i poszukiwany Marc Jacobs BANG! Taki jest pieprzowy dominujący charakter tej kreacji. Jakoś 41 Burlington udaje się być jednocześnie bardziej elegancki i bardziej przyziemny oraz męski niż którykolwiek z tych zapachów. Idealne połączenie rzeczy, które się ze sobą łączą, lubię tę markę, lubię nuty i wykonanie zapachu oraz to, że jest męski, nie będąc niedostępnym dla kobiet, ale moim zdaniem, nie jest to dokładnie uniseks. Lubię też jego unikalny charakter i jest to doskonały przykład, jak stworzyć zapach subtelnie dymny, ale z umiarem. Jest naprawdę dobry, w zasadzie. Wydajność było trudno ocenić przy pierwszym użyciu, ale to nie jest potwór i może tego można się spodziewać od ceny itd... ale nawet jeśli jest słaba, pozwolę mu na to, ponieważ naprawdę mi się podobał. Moja dziewczyna go pochwaliła, a z daleka również, ponieważ projekcja i sillage były ogromne na początku, zanim zaczęły słabnąć. Świeży, ale drzewny i niezwykle pikantny, to marzenie, uwielbiam go i prawdopodobnie go kupię.
Dobrze, udało mi się wypróbować kilka kolejnych zapachów Zary i muszę powiedzieć, że te dwa skórzane wcale nie są naprawdę skórzane. Mogę wybaczyć ten zapach, ponieważ nuty wanilii/tonki tutaj rzeczywiście przywołują skórzaną bazę, ale klon Aventusa? Sądzę, że dym brzozowy można by uznać za skórzany... ale nie do końca. Okej, pomijając to, ten zapach nie jest od razu rozpoznawalny, dopóki się nie ustabilizuje, a porównania do Ultra Male są jasne i trafne. Otwiera się tym gourmandowym, ultra lepkim, słodkim akordem, trochę owocowym, nieokreślonym, nienaturalnym owocem... gumą balonową. Potem przechodzi w tonkę, chorobliwą, gęstą, brudną wanilię i chociaż powiedziałbym, że jest niezwykle podobny do Ultra Male, to w jakiś sposób jest tańszy i bardziej duszący. Do dziś nie rozumiem, dlaczego lubię Ultra Male, powinienem go nienawidzić, ale na mojej skórze jest całkowicie łagodny i pachnie całkiem dobrze. Gourmand Leather jednak po prostu pachnie jak mnóstwo okropnych zapachów na bazie tonki sprzed kilku lat. Myślę, że jest w porządku i nie nienawidzę go, otwarcie jest nie tylko inne niż Ultra Male, ale myślałem, że nie jest złe, jeśli chcesz czegoś ciężkiego, topornego, ciepłego i słodkiego.
Kiedy ja się w końcu nauczę? Kupiłem go w ciemno, ponieważ mam obecnie obsesję na punkcie zapachów Jaguar. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, ile ich tam jest, wiem, że nie ma ich tak wiele w porównaniu z niektórymi markami, ale wydaje się, że wciąż pojawiają się w TK Maxx. Po szybkim zajrzeniu tutaj myślę sobie, że zaryzykuję 40 ml tego czy tamtego. Posiadam jedną z linii Loewe Solo, a Jag Red jest porównywany do Absoluto (prawdopodobnie mojego ulubionego z nich), dodając to do porównań z B * Men i doszedłem do wniosku, że to nie było głupie, ale więcej o tym za minutę. Ogólnie rzecz biorąc, Jaguar Red to owocowy, orientalny zapach, który jest zgodny z ostatnim, który dostałem Jaguar Gold, ale oba cierpią na coś, co nazwałem "efektem Dunhilla". Fajne pomysły, które pochodzą z innych miejsc niż mainstream, ale po prostu dość tanio wykonane. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość Dunhillowi, że mają kilka naprawdę wyjątkowych wydań, takich jak Edition. W każdym razie... Red otwiera się bardzo dziwnie, z czystym, jakby bandażowym zapachem, i to nie czymś szczególnie przyjemnym, co sprawiło, że pomyślałem "To nie jest nic takiego jak BMen!!!", jak przeczytałem w komentarzu poniżej. Następnie po około 30 sekundach zmienia się w cierpką owocowość, malina, jagoda i bergamotka muszą spiskować, aby stworzyć rodzaj słodko-kwaśnego aromatu rabarbaru i tam jest.... wystarczająco pewny... B * Men. To naprawdę cudowne, ale to nie koniec historii, ponieważ ta "bandażowa" dziwność powraca, by nawiedzać w suszeniu. W głównej mierze jest to jednak bardzo interesujący klimat, godny samego Muglera, brudna wanilia, paczula, niezwykle złożona natura z odrobiną smoły i drewna. Niestety nie trwa to zbyt długo, zanim wejdzie w kolejną fazę, która skutecznie i stopniowo pozbawia te fascynujące cechy do taniego, znacznie czystszego, ale denerwującego zapachu skóry. Myślę, że bandaż, który opisałem, pasuje do porównań z linią Loewe Solo, z których wszystkie mają tę jakość, ale w nich wydaje się to bardziej celowe, to po prostu wydaje się trochę niebezpieczne i niechlujne. Nie jest to jednak złe i z pewnością wzbudziło pewne zainteresowanie. Red jest godnym substytutem BMen, przynajmniej na jakiś czas, z porównywalną wydajnością, ale nie myśl, że znalazłeś zamiennik dla coraz rzadszego Muglera, ponieważ tak nie jest.
Ten zapach natychmiast przypomniał mi o bardzo konkretnym czasie i miejscu. Scenariusz był taki... Piłem wino w domu moich przyjaciół. Kiedy poprosiłem moją partnerkę o wypróbowanie tych perfum, a następnie opisałem, co myślę, a ona powiedziała... "Tak, to całkowicie to.... To kadzidło i tanie świece". Pomijając ten kąśliwy komentarz na temat tych konkretnych przyjaciół, ma trochę racji. Otwarcie to syropowata żywica i kwiat pomarańczy, słodka, niechlujna konstrukcja, ale z hipisowskim sztyftem joss, który zakładam z mirry. Jest dość liniowy i nie do końca to, co opisałbym jako skórzane w suchym puchu, ale rozpoznaję ten "skórzany" akord z innych zapachów, więc wiem, że uważa się, że można go opisać w tych kategoriach. Element wina jest interesujący, nie dlatego, że pachnie winem, ale przywołuje wspomnienia picia tego trunku, chyba prowokując do myślenia. Nie podoba mi się to i nie chcę tym pachnieć, chociaż drydown jest nieco przyjemniejszy. Dałbym sobie z nim spokój. Aktualizacja: To zabawne, co może przynieść 12 miesięcy i ponowna wizyta, teraz naprawdę lubię ten zapach. Otwarcie to przezroczyste kwiatowe piżmo, z jakimś słodkim elementem, przechodzące w skórzany drydown, który jest absolutnie fantastyczny. Nie jest to w pełni skórzany akord, tylko delikatnie skórzany kręgosłup z odrobiną świeższych nut żywicznych i niewielką nutą dymu. Kwiatowo-skórzana natura i nuta zaszczyconej słodyczy przypomina mi nieco immortelle, ale wyraźnie nie jest to immortelle, jeśli ma to choćby najmniejszy sens? Naprawdę mi się dziś podoba.