recenzji
1.9k recenzji
Timbre Chrisa Rusaka (zapach, który błędnie nazywam 'Timber' w rozmowie z samym mężczyzną, a on był prawdopodobnie zbyt miły, by mnie poprawić) to dziwny zapach składający się z dwóch części. Pierwsza, otwarcie i główna część zapachu, to oszałamiająco dobrze oddany i naturalnie pachnący zapach drewna, który przeniósł mnie z powrotem do dzieciństwa, wspinania się na drzewa i bardzo konkretnie do momentu, gdy miałem na rękach niezwykle lepką żywicę. To lekko dymny, sosnowy, kadzidłowy zapach z nutą wetiweru, z wyraźnym wrażeniem brzozy srebrzystej w mojej głowie. To naprawdę wyczyn, aby zmieścić tak dużo żywego drewna w zapachu i za to należy mu się brawa. Tutaj moje amatorskie doświadczenie w perfumerii (lub jego brak?) może wrócić, by mnie ugryźć, ponieważ ciągle myślę o i próbuję rozłożyć kompozycję, szczególnie od niezależnych perfumiarzy. Trochę wiedzy to niebezpieczna rzecz, ponieważ wchodzimy w drugą fazę zapachu, która dla mnie pachniała znacznie bardziej syntetycznie. Wymieniłem Chrisowi listę chemikaliów zapachowych i naturalnych izolacji, które używam w bazach 'drzewnych/ambrowych', a tylko jeden z materiałów, które powiedział, że znajduje się w Timbre (Cedramber), był w śladowej ilości i pełnił rolę wspierającą dla cedru w bazie. Teraz myślę, że być może zapomniałem wspomnieć, że również używam cedru (wirginijskiego i atlasowego) praktycznie we wszystkim, a może Timbre uczy mnie cennej lekcji o tym, jak uparty jest naturalny cedr w bazie, pozostając tak, jak robią to wszystkie upartości Timbersilk, ISO E SUPER czy ambroxan. Otrzymałem również nutę czarnej porzeczki, pieprzu, lukrecji i zapachu drewna, który często odczuwam w syntetycznym oudzie (szczególnie tym od Firmanich), a często w połączeniu z różowym pieprzem, ale Chris używa tutaj prawdziwego oudu i również czułem to w prawdziwych materiałach oudowych, więc dla tych, którzy mówią, że syntetyczne oudy nie pachną jak prawdziwy oud... pachną... (trochę). Rozumiem punkt widzenia purystów oudu, ale w pewnym sensie tak. Baza to dymny, szorstki brązowy papier, z elementami wetiweru, żywicznej ciepłoty, ale wydaje się bardziej sterylna niż przejrzyste otwarcie. Mimo tego całego gadania i zmagania się z kostką Rubika, to wspaniały drzewny zapach, który gorąco polecam każdemu, kto kocha tego typu rzeczy, aby go wypróbował. Przywołuje obrazy świeżego powietrza, wielkich niebios, gór, ogromnych drzew sekwoi i całej tej dobrej rzeczy. Bardzo mi się podobał.
Cóż, myślałem, że zrecenzowałem ten zapach, gdy się ukazał, ponieważ zakup w ciemno (może głupi?) przyniósł mi ten łup. Moje zdanie nieco się zmieniło, nadal lubię ten perfum, ale nie tak bardzo jak wtedy, gdy po raz pierwszy trafił na mój próg, i to z tych samych powodów co Tobacco Blaze, chociaż to było od razu oczywiste. To rodzaj cytrusowego otwarcia, ale nie jest szczególnie jasne, raczej dziwne, ostre, gorzkie nuty grejpfruta. Syntetyczny (i naprawdę mam na myśli nienaturalny) zapach tego perfumu trochę nawiązuje do eterycznej, utrwalającej natury ambry, ale nie pachnie jak żadna ambra, z jaką kiedykolwiek się spotkałem. Główna część to ultra suchy akord skórzany, który jest mocno zdominowany przez mate, widzę też trochę zieleni, suchy, papierowy zapach liścia fiołka, a może nawet szałwii muszkatołowej wymienionej tutaj? Ambra w sprayu rzeczywiście pachnie nowocześnie i męsko, a natychmiast przypomina mi Irish Leather od Memo, ale może jest trochę bardziej dymna i bardziej sucha? Przypomina mi też rosyjskie skórzane perfumy Molton Brown, ale bez gładkości i 'prawdziwego' aspektu skóry. Zamiast tego ma mniej żywy i słodki akord skórzany, który jest stary i popielaty, trochę jak Tobacco Blaze, ale zdecydowanie łatwiejszy do zniesienia. Kupiłem to trochę, aby uzupełnić zestaw, co nie zawsze jest najlepszą motywacją, a mając na uwadze zmniejszenie mojej kolekcji, to może być do wycięcia? Noszenie go dzisiaj jest przyjemne, ale w kluczowym momencie oceny tego, co naprawdę potrzebuję w mojej kolekcji, nie sądzę, żeby jakiekolwiek La Yuqawam przeszły test.
Uwielbiam ten zapach. Całkowicie wpisuje się w moje obecne gusta, a to, co jest zabawne, to opisanie go jako 'ładnego' w recenzji poniżej, ponieważ dokładnie tym jest Musc des Sable, doskonałym przykładem ładnego zapachu. Jest mleczny i piżmowy w podobny sposób jak nasiona ambretty, ale z konstrukcją, którą odczułem przy pierwszym noszeniu, nie wiedząc nic o marce i wybierając czysto ze względu na nazwę, była to irys/drzewo sandałowe/wanilia/benzoes. Irys ma maślaną teksturę z bardzo delikatnym migdałowym podtonem, ale nigdy nie jest przesłodzony. Zaczyna się miękko i jak skórny zapach, ale potem zdajesz sobie sprawę, że to po prostu jego natura, a 10 godzin później jest prawie dokładnie taki sam, delikatnie projektując intymną bańkę wokół ciebie. Antoine Lie ma styl, który jest podobny do tego, z ostatnimi rzeczami jak Jusbox 'No Rules' i nawet z drugiego końca skali Secretion magnifiques. (no dobrze, jest mleczny) To jednak nie mogłoby być bardziej różne od tych dwóch, ma chicową naturę Chanel. Kocham to. Chcę to!
Całkowicie oryginalne dzieło, mogę szczerze powiedzieć, że nie przypominam sobie perfum podobnych do tych. Jednak aromat nie wydaje się całkowicie obcy i wciąż budzi jakąś głęboką pamięć, która nie jest wyraźna, raczej zamglona, trudna do umiejscowienia. Styl, jeśli można tak to nazwać, przypomina coś w rodzaju Tom Ford Black Orchid (może to słaby przykład), otulające duże, drzewne, gourmandowe nuty z bijącym kwiatowym sercem, przywołuje na myśl głęboki, brązowy, aksamitny materiał z fuksjowym, jedwabnym podszewką, jest teksturowany w zasadzie. Naprawdę nie miałem pojęcia, czego się spodziewać, ale byłem zaskoczony otwarciem i ogromnymi ilościami ciemnego drewna i czekolady. Czekolada nie jest syntetycznym akordem kakao ani nawet puszystym theobroma cacao, to prawie tak, jakby oud miał czekoladowy aspekt. Wąchałem różne odmiany oudu i setki perfum i attarów oudowych, a niektóre z nich mają czekoladową nutę, może już tam są lub zostały wydobyte przez inne materiały, które mają czekoladowe podtony. Powiedziałbym, że Styrax Tonkinensis zdecydowanie, paczuli, dziwnie i wanilia bardziej oczywiście. W każdym razie to wydaje się autentyczne, nie za gorzkie ani ciemne, ale jak kawałek mlecznej czekolady. Nie rozwodźmy się nad tym zbytnio, ponieważ serce tego zapachu to ogromny kwiatowy akord, który ma aspekt jaśminu (prawdopodobnie Fragipani lub prawdziwy jaśmin?) i bardziej otwarty, mniej duszący kwiat (zakładam, że to magnolia?), jest piękny i doskonale współgra z resztą kompozycji. Jak już powiedziałem, jest w tym perfumie jakość i znajomość, a z tego powodu czaruje i wzbudza sympatię, ale mogę sobie wyobrazić, że długotrwały charakter i wrodzona ciężkość stają się przytłaczające. W rzeczywistości nie 'wyobrażam' sobie... to absolutnie staje się przytłaczające i nie mówię tego tylko z powodu jego w dużej mierze kwiatowej tematyki, ale to byłby wyrazisty element na kobiecie, jak sobie wyobrażam. Rodzaj kobiety, która lubi duże, kwiatowe orientalne zapachy. Tak, to wysokiej jakości, innowacyjne, Oud Monarch wysoko oceniam w moim rankingu i nawet nie zacząłem opisywać kwiatów, oudu, czekolady w jakikolwiek satysfakcjonujący sposób... ten absolutnie musi być spróbowany.
Nie wiem dużo o Frangipani, poza tym, że są używane w lei, wyglądają owocowo i egzotycznie, jakby płatki były wykonane z wosku i prawdopodobnie pachną wspaniale. Ten zapach jest dla mnie szokiem w najlepszym tego słowa znaczeniu. To w zasadzie cały słodki bukiet białych kwiatów, który postrzegam jako jaśmin, bez niczego, co byłoby przytłaczające, zbyt ciężkie i z pewnością z małą ilością indolu do wspomnienia. Od razu czuję cytrusy z akordem pomarańczowym/mandarynkowym, który utrzymuje się przez cały czas. Jest soczysty i żywy, a w połączeniu z jaśminem (Frangipani również oczywiście) pachnie jak rekreacja kwiatu pomarańczy... ale w rzeczywistości, Amber Cologne jest znacznie bardziej atrakcyjny dla mojego nosa. Uwielbiam ten zapach i nie chciałem, bo był promowany przez przynajmniej jednego prawdziwego dupka w 'społeczności' i mnóstwo prawdziwych ludzi też, ale wydaje się, że to smak miesiąca i chociaż staram się mówić, że jestem ponad całym tym szumem i tym podobnymi rzeczami, jestem jednym z najgorszych w tym i szukam każdego hype'u, mając nadzieję, że mogę je skrytykować! :) Jestem smutnym człowiekiem. Zwykle bez końca, ponieważ początkowy hype jest prawdziwy (z wiarygodnych źródeł), a następnie część wtórnego hype'u pochodzi od naśladowców, którzy patrzą na trendy i kupują (lub przeszukują) perfumy po tym, jak zobaczą, że się o nich mówi. Bortnikov wydaje się być ofiarą tego (tylko w moich oceniających oczach) i pomyślałem 'tak, tak... najlepszy oud, rosyjski Adam, rebranding itd... ale te dwa, które próbowałem (oba bardzo kwiatowe) całkowicie zdefiniowały na nowo to, co myślę o 'tym' rodzaju zapachu. Amber Cologne jest jednak naprawdę wspaniały, w rzeczywistości oszałamiający, nie mogę wyczuć ambry jako takiej, ale właściwości utrwalające łączą wszystko razem, a zapach jest lekko wodny, jak morska bryza, z efektem 'wyspy', może z odrobiną kremowości od sandałowca w bazie? Uwielbiałem to.
To zabawne, jak małe rzeczy w życiu mogą przynieść tyle radości. Nic nie jest bardziej kuszące niż świeże, nieskalane, czyste, wysokogatunkowe egipskie bawełniane prześcieradła nieprzeglądanych perfum, tutaj na Fragrantica. Więc trochę żałuję, że nie mogę przerwać tej ciszy bardziej entuzjastyczną recenzją. W końcu uwielbiam linię Talismans, a ten zapach dostarcza więcej tego samego pod względem jakości i wrodzonej atrakcyjności, nie będąc zbyt bezpiecznym. Otwarcie to pudrowy, miętowy geranium, suchy, ale nie aridny, z odrobiną ziemi. Następnie przekształca się w czystsze, bardziej perfumowane, powietrzne uczucie róż, ale wciąż z tą bułgarską/turecką ziemistością, to wcale nie jest słodka róża. To rodzaj róży, która ma lekki melancholijny akcent i nutę rozkładu, ale ogólnie jest bardziej metaliczna i wodnista, jak PEA/woda różana, jakby wprowadzona do tego zapachu jak botanikalia w ginie. Wyczuwam też cytrusowy akcent cytryny i może trochę olibanum lub mastyk? Przez cały czas odczucie jest jak morska bryza, ale bez zwykłych klisz, nie chcę nawet powiedzieć, że jest 'słona' lub 'ozonowa', ale wydaje się uchwycić te wibracje. Chciałbym powiedzieć ambra, ponieważ ma to upiorne, widmowe obecność. Talento na początku wydaje mi się trochę bez życia, ale w końcu jest naprawdę wiele do powiedzenia na jego temat, ponieważ jest bardzo sugestywny, wydaje się na początku trochę surowy i zimny, ale rozgrzewa się i ładnie odsłania swoje różne warstwy. Więc główne elementy tutaj, które są bardzo komplementarne, to cytrusy, geranium, mięta, róża, metaliczność, lekkość i morskość. Nie rozumiem oszałamiającej ceny tego zapachu? Jednak ogólna cena Menditorossa jest bardzo rozsądna, biorąc pod uwagę prezentację butelek i stan obecnego klimatu niszowego. Coraz bardziej mi się podoba, jeśli to brzmi dla Ciebie kusząco, to sprawdź to. Wiem, że róża i geranium to klasyczne połączenie, ale nie mogę tak naprawdę pomyśleć o wielu perfumach, które pachną tak, z marszu? Na pewno cieszę się z noszenia go dzisiaj.
Mam teraz dość wyczerpujący reżim obowiązków recenzenta, ale nigdy nie odrzuciłbym Fragrantica na rzecz innych platform. Czasami używam tej samej recenzji tutaj, co gdzie indziej, a czasami staram się znaleźć nowe rzeczy do powiedzenia. W przypadku Bengale Rouge nie jest to trudne, ponieważ ta kompozycja jest niesamowicie genialna. Liz Moores znów to zrobiła, używając przytulnego futra swojej bengalskiej kotki jako inspiracji do tego perfumu. Wyobraź sobie wszystkie najbardziej luksusowe rzeczy, które mógłbyś włożyć do perfum? Najlepsze z orientalnych i chypre'owych propozycji, nawiązania do fantastycznych vintage perfum i materiałów, które sprawiają, że wydajesz głośny, zadowolony westchnienie? Tak, właśnie wyobraziłeś sobie Bengale Rouge. Jest miękki i zmysłowy, ale z ukrytą mocą, a oto jak się rozwija. Dla mnie otwarcie pachnie intensywnie cytrusami (może bergamotką lub cytryną?), wanilią, benzoesem i mnóstwem labdanum, jest prawie surowszy i bardziej indywidualny niż gładkie Guerlain, z którymi jest porównywany, i na początku trochę mnie to zastanawiało... czy to naprawdę tak wyrafinowane? Obawy ustępują, gdy serce róży, ziemiste i medyczne elementy mirry i mchu dębowego łagodzą słodycz w gładką dominującą nutę sandałowca, a także tonkę/kumarynę w bazie. To inspirująca rzecz, która ożywia klasyczne gatunki z wyraźnymi nawiązaniami do Jicky i Shalimar, Coty Emaraude, ale także Chanel Egoiste i Bois des Iles, jednocześnie mając więcej indywidualności. Uwielbiam to... To magia!
Rzadko już zagłębiam się w rzeczy z kategorii "damskich projektantów", ale kiedy to robię, czuję się nieco zdezorientowany różnymi wersjami pozornie tego samego zapachu (nie zdawałem sobie sprawy, że inny Illusione jest dla mężczyzn). Flankery wydają się być bardziej mylące po stronie damskiej. Niemniej jednak, wpadłem do sekcji damskiej i ten zapach wydawał się mnie zapraszać. Figowy początek jest soczysty i lekko zielony, ale to nie jest Philosykos, ani też nie jest to zapach figowy, który można by zlekceważyć, ale bardziej w tę stronę. To bardzo ładny zapach, ale trzeba przyznać, że nie zapiera dech w piersiach. To fantastyczna marka z prawdziwym dziedzictwem przemyślanych wydaniach, a nie tylko wypuszczaniem ich dla samego wypuszczania, czy bez końca flankery. Powiedziałbym, że to miękki, owocowy, piżmowy zapach z rodzajem nieokreślonego ciepła w bazie, gdy wszystko się już ustabilizuje. Ma ten włoski szyk wody kolońskiej, może przypominając mi Fico di Amalfi.
Ten attar jest bardzo łagodny i refleksyjny, a jednocześnie ma w sobie moc oudu. Nie jest najbardziej zwierzęcy ani stajenny, a raczej graniczy z dziwnością i właściwościami utrwalającymi ambry, a także znajomością drzewa sandałowego, ale oud jest zawsze obecny. Nie jestem pewien, czy to mieszanka, czy co, ale oud ma cechy kambodżańskiego lub indyjskiego, chociaż jest tu bardzo subtelny, przechodząc w nuty drzewne, które mają ciemny, teakowy charakter z orzechowym ciężarem. Bardzo mi się podobał... Kupiłem go.
Jedno słowo na to... Oszałamiające! Otwiera się słodkimi, piżmowymi, żywicznymi nutami i charakterystycznie słodkim Ta'if (kupiłem również absolut Ta'if osobno od Scent Salim). Oud w tym zapachu jest bardzo w tle i nie ma w nim nic zwierzęcego ani wyzywającego, to tylko tło dla pozostałych elementów. Dry down jest niesamowicie krystalicznie czysty, super świeży i schludny, naprawdę uroczy. Teraz, wąchając go w sklepie i z butelki, byłem bardziej świadomy szafranu (może dlatego, że powiedziano mi, że jest w nim?), ale na mojej skórze naprawdę nie ma charakterystycznego ukłucia skórzanej, ziemistej ani plastikowej ciepłoty. Zamiast tego jest bardziej różany niż cokolwiek innego, ale nie jest głośny ani jednowymiarowy i zmienia się w trakcie noszenia. Uwielbiam to.