recenzji
1.9k recenzji
To miało swoje fanfary... Mam na myśli, że fani Malle'a szaleją z powodu wydania nowej Edycji Parfum przez Ellenę. Retrospektywa Elleny na Pitti w tym roku, sam Malle prowadzący sesję Q&A na IG Live na temat tego wydania, wydaje się, że było to wszędzie ostatnio. Tak niezwykłe, jak różni ludzie postrzegają zapachy, ja czuję znacznie mniej geranium lub geraniolowej róży, niż sugerują głosy innych ludzi. To nie jest też do końca dżemowo słodkie, ale w połączeniu z charakterystycznymi owocowymi nutami Elleny daje zapach truskawki/czerwonych owoców, który jest lekki i zabawny. Teraz połącz to (lub zestaw to?) z Isobutylowym Kwinoliną, którą zresztą można poczuć już od samego początku, nadając temu suchy, skórzany akord. To jest naprawdę dobrze zrealizowane, jak można się spodziewać po Malle'u z mistrzem perfumiarstwa u steru, ale skąd ta obsesja na punkcie owocowych/świeżych nut i skórzanych baz? FM Promise to dokładnie ten sam koncept i może to tylko ja, ale nie czuję tego. To znaczy, jest w porządku, nie krytykuję tego, a koncepcja skóry i róż jest dobra, ale miałem po prostu wrażenie, że Ellena nie zrobiłby Morillas Gucci Guilty Absolute PH. Mam na myśli, że nie przyszedłby z jakimś nietypowo 'odważnym' ciężkim różanym i odurzającym skórzanym zapachem jak Portret Damy czy Kwiat Karnalny, zamiast tego decydując się na stworzenie czegoś znacznie bardziej zgodnego z jego stylem. To, co zrobił tutaj, to radosny różany zapach z nutą skóry, który wydaje się nowoczesny i przywołuje w moim umyśle czerwony, przezroczysty celofan. Mogą być tacy, którzy uważają, że to świetne i nie mogę dyskutować o gustach, ale uznałem to za trochę rozczarowujące, biorąc pod uwagę całe zamieszanie.
Nienawidzę komentować nowych "kobiecych" premier, ponieważ uważam, że moja opinia jest mniej ważna, ponieważ wyraźnie nie są one skierowane do mnie i powinienem pozostać w swoim kręgu. Jednak nie jest w mojej naturze tak postępować, a myślałem, że Libre jest okropne... BARDZO! Żartuję, ale czy YSL stworzyło perfumy tak mdłe i (nienawidzę tego frazesu, ale...) podobające się tłumom, że nie mogłem się na nich skupić nawet przez chwilę? Przypomina mi to odcinek "Księdza Ted'a" z księdzem o najbardziej nudnym głosie w Irlandii. :) Uwielbiam kwiat pomarańczy (teraz) i nie mogę powiedzieć, że ma on woskową majestatyczność, ale tak to już jest. Otwarcie to rodzaj cytrusów pomarańczy/figi, aldehyd, w białym kwiatowym sercu, które nigdy nie wydawało mi się zbyt intrygujące. Dry down był lekki z łagodną słodyczą, nie za słodki i nieuchronnie wyglądał na mojej skórze inaczej niż na skórze kobiet, bez wątpienia. Musiałbym przetestować Libre ponownie, aby ocenić jej przezroczystość i kobiece wibracje, ale NIC w tych perfumach mnie nie przyciągnęło, a jestem kimś, kto ma historię cieszenia się z oferty YSL dla kobiet, Rive Gauche i Cinema będą tego przykładem.
Oto krótka charakterystyka Teddy. To nie jest zbyt dobre. Przykro mi, Penhaligon's, jestem fanem tej marki, ale wiele z tej linii jest źle pomyślanych, źle wykonanych i nie spełnia standardów regularnej linii. Jeśli chodzi o smak, ten zapach jest całkiem w moim guście. Zrobiłem wrażenie na pani w sklepie, gdy zidentyfikowałem różowy pieprz w otwarciu. Nie wiem, dlaczego była pod wrażeniem, to tak oczywiste, że to niewiarygodne, a jako entuzjasta schinus molle powinienem skakać z radości, zwłaszcza w szeroko nowoczesnej, bezwstydnie nienaturalnej kompozycji... ale coś w tym nie jest takie wspaniałe. Teddy brakuje głębi, to takie proste. Otwarcie to pikantny akord kadzidła i mimo całego różowego pieprzu oraz rzeczywiście charakteru kminku/kolendry, wydaje się trochę płaskie i bez życia. Teddy również nie utrzymywał się zbyt dobrze na mojej skórze. Przykro mi, ponieważ korek Rhino jest jednym z najfajniejszych jak dotąd. Mam próbkę, więc przypuszczam, że założę go ponownie, ale wątpię, że moja opinia się zmieni. AKTUALIZACJA: Niech to będzie przypomnieniem, aby nie oceniać zbyt pochopnie na podstawie spryskania ręki w sklepie. Żeby być sprawiedliwym, powiedziałem, że uwielbiam różowy pieprz i kadzidło oraz że Teddy świetnie pachniał na początku, ale jak jakiś 'bro' Youtuber, skupiłem się na 'wydajności' i wartości za pieniądze. Trzymam się tego, co powiedziałem o tej linii i o tym, że Penhaligon's wypuszcza nowe zapachy, jakby były na jakiejś bieżni, ale wysiłki Birsch'a tutaj są przyzwoite, a Teddy to fascynujący, błyszczący akord różowego pieprzu i kadzidła, który pachnie niezwykle słodko i lekko, z nutą dymu skórzanego, gładki, ale z pewną kanciastością. Dla mnie jest świeży i podnoszący na duchu, nieco mniej niż niektóre (okrutnie) kadzidła oparte na Olibanum, ponieważ ma nieco więcej ciężaru, z labdanum i kadzidłem jako dominującymi. Prawda jest taka, że wolę to od Lorda George'a, którego posiadam, a George'a całkiem lubię, więc to rzeczywiście jest pochwała.
Pamiętam, kiedy te zapachy pojawiły się na rynku nie tak dawno temu i próbowałem ich w sklepie. Wyraźnie nie zapisały się w mojej pamięci na stałe, ponieważ teraz do nich wracam, ale pamiętam, że były moim ulubionym. Również jedna z moich przyjaciółek wysłała mi niespodziewaną wiadomość ze zdjęciem butelki tego zapachu, mówiąc, jak bardzo go uwielbia i że muszę go spróbować. Cóż, miała rację! Kensington amber to zapach, który idealnie wpisuje się w moje gusta, piękna ostrość w otwarciu z miodowych, słodkich żywic i orientalnych dobroci. Następnie pojawia się przeszywająca nuta cynamonu, która dodaje więcej ciepła, ale i definicji, podkreślając krawędzie bursztynu. Lekka, słomiana suchość i wanilia z fasoli tonka wzbogacają już ciężki zapach. Jak wszystkie dobre bursztyny, w końcu przechodzi w wanilię, czy to z waniliowej natury Styrax benzoin, czy może jeszcze lepszej wanilii pod spodem? Oczywiście uwielbiam takie zapachy, to moje codzienne "chleb i masło", ale czy naprawdę mają to "je ne sais quoi"? PRAWIE mają, ale nie do końca. Będę musiał nosić go bardziej intensywnie.
Dobrze, więc ten zapach jest ładny, ale jest w duchu wielu zapachów wspomnianych w "pachnie jak...". W rzeczywistości przypomina to listę tego, co myślałem. Mów, co chcesz o wydajności Penhaligon's lub zapachach, które nie są szczególnie godne uwagi, ale są prawie zawsze złożone i oryginalne. Marlybone wood po prostu nie jest, i nie ma w tym nic złego, jest bardziej gourmand i nieco mniej mroczny niż czarny afgano, ale to jest miara, prawda? To bardziej w stylu Carner Cuirs, znów fantastyczny zapach, który zawiera element playdoh, żywice i oud z nutą haszyszu, tworząc niezwykle lepką, nieprzyjemną kompozycję. Ma w sobie Labdanum na początku, które również posiada Green Bubble od Jusbox, więc dobra robota dla tego, kto inny to zauważył, ale czy to naprawdę coś godnego uwagi? Ominę to, dzięki. Nigdy nie mówię, że zapach jest całkowicie zbędny i ten 'styl' nie jest jeszcze przesycony... ale zmierza w tym kierunku. Jednak, zakładając mój pozytywny kapelusz, powiedziałbym, że to dlatego, że to popularny motyw.
Na początku oszukałem mój nos, bo poczułem gładką wanilię, może syntetyczny irys, a może nawet ambretę/musk mallow? Potem pojawiły się wełniane, ciepłe nuty kaszmirowego drewna, a za drugim razem, gdy go nałożyłem, Pierre był znacznie ostrzejszy i bardziej bezpośredni w otwarciu... to zdradliwy zapach. Zdecydowanie rodzaj syntetycznego drzewnego ambry, a ten mleczny, słodki fougère vibe z Le Male/Reflection zaczyna się pojawiać, gdy zapach się rozwija. Jest w porządku, ale nie rewelacyjnie.
Ten zapach mnie podekscytował po Incense i Amber... Nie jestem pewien, czy to jest część tej nieco wyższej linii, a raczej po prostu "normalny" flanker. Taki jest też zapach, całkiem normalny jak na Miyake. Otwarcie przeniosło mnie do lat dziewięćdziesiątych (w dobrym sensie), górne nuty grejpfruta są żywe, gorzkie, długotrwałe i mają charakterystyczną cytrusową ostrość L'eau d'Issey. Nie byłem zaskoczony, widząc to wśród nut. Potem pojawiają się drewna, które w fazie drydown przybierają bardzo suchy, driftwoodowy efekt. Działa to z cytrusami w ten sam sposób, w jaki cytryna i woda tonizująca współpracują z ginem. Odbieram z tego lekko jałowcowy niuans, który nadaje mu krawędź GnT. Jednakże, uznałem to za rozczarowujące, otwarcie jest ładne, ale genericzne, drydown ma charakter, o którym wspomniałem, ale to dla mnie za mało, coś odbiera całą przyjemność z tego zapachu, aż pozostaje tylko sucha skorupa. Jest w porządku, ale nie jest aż tak dobry.
Ten zapach to po prostu abominacja. Dlaczego? Dlaczego on istnieje? Wiem, jak działa wycena perfum i koszty produkcji, ale nawet nie starają się ukryć faktu, że to niewypał, ponieważ jest nowy i trafił na półki w cenach z najniższej półki. Okropny wygląd butelki powinien mnie odrzucić, ale jestem tak ciekawski i tak łasy na cierpienie, że nigdy niczego nie odrzucam... Wyobraź sobie, gdyby to było niesamowite? Myślę sobie... Życzeniowe myślenie, obawiam się, że Ungaro 'Art' to monumentalny niewypał. Nie jestem całkowicie przeciwny temu rodzaju tandetnego klimatu, zabawnemu podtonowi gumy balonowej i jaskraworóżowemu odcieniowi oraz wrzaskowi, ale DAJCIE SPOKÓJ!!! Mówiąc o wrzasku, 'sztuka' butelki, jeśli ośmielę się to tak nazwać, wygląda jakby ktoś zjadł kasetę VHS "Saved by the Bell" i "Fresh Prince..." jeden po drugim i wykrztusił na jej wulgarny pojemnik. Muszę założyć, że nazwa jest ironiczna, a ludzie, którzy wyprodukowali ten okropny, toksyczny, fugg mieli języki mocno w policzkach w tym czasie. 'Sztuka'??? Mam na myśli, że to stara i niewdzięczna filozoficzna koncepcja do rozwikłania i często skłaniam się ku liberalnej interpretacji... wszystko jest sztuką. To jednak problematyczna etykieta i chociaż mogę mieć trudności z powiedzeniem, czym jest sztuka, mogę znacznie łatwiej powiedzieć, czym nie jest. Ten zapach to NIE JEST SZTUKA. To wymaga takiego rodzaju smrodu, aby wyrwać mnie z mojego hippy'ego siedzenia na płocie w tej kwestii. Szczerze mówiąc, wolałbym zaciągnąć się bongiem sarinowego gazu lub zjeść śmieci. Wszyscy zaangażowani w ten zapach powinni być naprawdę zawstydzeni. Dobrze, na chwilę wychodzę z roli, to duża, przesłodzona, gumowa, tonka rzecz, która otwiera się w sposób obraźliwy, ale po wyschnięciu... cóż... całkiem obraźliwie. Nie ma w sobie uroku wesołego miasteczka ani w miarę interesujących tematów Ultra Male. To tania, niskobudżetowa wersja ciężkich zapachów 'nocnych' z tonką lub turbo kumaryną, także zapachy Joop, jak nowe Wow! i inne, ale znowu sprawiają, że wyglądają na osiągnięcia. Czy to naprawdę takie złe?.... nie... ale dajcie spokój? Czy ludzie naprawdę lubią to? Muszą, ale dlaczego? Bardziej irytuje mnie leniwa, cyniczna, antyartystyczna natura tego zapachu. Wiem, wiem, to nie jest jakiś rzemieślniczy zapach, (jest 'ekskluzywny' w Superdrug, do cholery!) jest tani i wesoły i nie jest skierowany do mnie... wszystkie te rzeczy, ale chciałbym, aby coś w tej kategorii nie ulegało trendom i stworzyło coś, co nie jest tylko dużą, mdłą zupą dla odmiany... czy to za dużo, aby prosić?
Ten zapach jest wspaniały i niepokojący. Ozonowy w otwarciu, jego złożona metaliczna struktura z pewnością przypomina mokry kamień. Bogaty w minerały, wodnisty, ale ziemisty, a może z wyraźnym akcentem wetiweru, tworzącym ten dymny, krzemienny efekt reprezentujący kamień? Gdyby był tylko dziwny, odrzuciłbym go jako nie do noszenia dzieło sztuki, ale od samego początku wyraźnie czuć długotrwały i przyjemny cytrusowy akord. Dodatkowo jest tu 'mokra' część z utrwalaczem, przyjemną słodyczą i niespokojną syntetyczną nutą ambry, co dodaje ciepła i naturalizmu, ale w jakiś sposób przyczynia się do jego surowego minimalizmu. Utrzymywał się na mojej skórze przez WIEK, ale nie jest inwazyjny w żaden sposób. Stanowił dla mnie pewne wyzwanie, tak jak wszystkie trzy białe butelki w tej linii. Mniej niż te z wetiwerem i hinoki, chociaż ten jest znacznie łagodniejszy, dlatego zdecydowałem się go nosić. To znaczy... jest w porządku, bardziej mi się podobał w fazie dry down. Gdyby kosztował połowę tej ceny, może bym się nad nim zastanowił?
Ojej... o mój Boże, ten zapach jest cudowny. Niezwykle ciepły, z owocowym, kwiatowym, a nawet kobiecym akcentem, z lekkim akordem karmelu/fudżu, w którym kwiaty zdają się być zawieszone. To nie jest mdlący, Muglerowski, duży, ciężki kwiatowo-gourmand, Widian V oceniany jest na perfekcję w podobny sposób jak Widian II (pamiętam, że jest dość słodki?). To jednak nie cała historia, ponieważ na mojej skórze przechodzi w lekki muszkatołowy akord, a nawet trochę drzewny i skórzany (może sandałowy?), z sugestiami tej pudrowej moreli i waniliowej słodyczy, ale nie dominują nimi. Myślałem, że jestem nim dość zachwycony, również długo się utrzymywał.