recenzji
1.9k recenzji
Staram się wypróbować 212 flankerów, ponieważ jestem pewien, że niektóre będą w porządku i nadal lubię oryginał, mimo że obecnie nie jest on zbyt często używany. Ten zapach przechodzi dziwną przemianę, zaczynając od ogólnego, słonego wodnego klimatu, który bardzo przypomina mi Aqva Toniq, ale nie jest tak morski. Po prostu nie podoba mi się ten biznes Calone, mimo że lubię L'eau D'Issey i AdG. Jednak po kilku minutach staje się mniej o tym, a bardziej o sproszkowanym piżmowym klimacie, który nie jest taki zły. Po kilku godzinach widzę, jak pojawia się ta czekoladowa nuta, dla mnie to wciąż tylko pudrowe piżmo, ale przez chwilę przypomina odrobinę kakao w proszku. Tak mi się wydawało nie znając wcześniej nut :) Drydown jest bardzo podobny i może jeden dla mas, ale szefowie zapachów zobaczą to za to, czym jest, tani zapach o długiej trwałości bez wyróżniających się cech dla mnie.
Shay & Blue to taki pakiet niespodzianek z kilkoma naprawdę, naprawdę dobrymi zapachami, które mają być liniowe, ale potem mają nieoczekiwane nuty. Jest to zapach, który opisałbym jako cytrusowy, który mógłby zostać wykonany przez Amouage... cóż, nie do końca, ale prawie. Myślisz sobie mmmmm... sycylijska limonka, miło... Jeśli krwista pomarańcza była czymś, co można przejść, to będzie to ostre i dokładne, i tak jest. Otwarcie jest ostre i ma realistyczną limonkę, ale nie jest to liga czegoś takiego jak Jade od Armani prive. Do cytrusów dołącza ziołowa nuta, która dobrze z nimi współgra, a następnie rodzaj cedrowego tła, więc nie ma niespodzianek. Nie jest to jednak cała historia, ponieważ głównym motywem tych perfum jest wczesny początek i stopniowy rozwój nuty kminku z curry. Sprawia to, że jasny, rześki zapach, który na początku wydaje się zabawny i przyjemny, staje się dość pikantny. Idealnie współgra to z limonką, jak marynata z limonki podawana z poppadoms czy czymś podobnym? Mogę zrozumieć, dlaczego ludzie nie polubią tego zapachu, ponieważ jest bardzo męski i pikantny, a także nieco spocony, jak L'Artisan parfumeur Timbuktu. Podobał mi się ten długotrwały cytrus, który daje więcej, niż się spodziewałem.
Racja! Cóż, byłem podekscytowany, aby wypróbować tego flankera, ponieważ oryginał był doskonały, mimo że nie był moją rzeczą, więc może intensywna wersja też nie będzie? Nuty głowy są nieco zwodnicze, dość dymne, ale wcale nie w ciężki sposób, wysokiej klasy pikantne drzewo sandałowe, trochę gryzienia, różowy pieprz i mnóstwo róży. Przynajmniej dla mnie róża wydaje się nieco inna niż w oryginale, nadal jest lekka, ale nie tak jasna. Ta róża jest lekko sproszkowana, a czasami nawet przypomina fiołek/irys. Świetny ślad i bardzo długa trwałość, więc w sumie jest to naprawdę wzmocniona wersja oryginału i godna przydomka "Intense". Pomimo ogólnie pozytywnej recenzji, nie jestem nim aż tak zachwycony, Cartier zagrał dość bezpiecznie z tym flankerem, prawdopodobnie uznając, że chcą pozostać w zgodzie z oryginałem. Warto sprawdzić... można zrobić o wiele gorzej.
Ten jest moim zdaniem bez wątpienia najlepszy z całej trójki. Nuty głowy są interesująco świeże, nuta liścia pomidora jest bardziej zielona niż galbanum, ale rozumiem, jak to się dzieje... w końcu co jest bardziej włoskiego niż pomidor? Korzeń orris i labdanum dodają słodyczy i ostrości. Skóra jest nieco pikantna, żywiczna, pieprzna, a nawet lecznicza, wyczuwam tu dość mocno mirrę. Otwarcie jest bardzo dobre, odrobinę zielone, ale też ciepłe i żywiczne, nigdy mocne ani narzucające się. Drydown znów jest inny, z miękką, bursztynową wanilią rozwijającą się na tyłach tego wszystkiego. Włoska skóra jest interesująca z punktu widzenia progresywnego zapachu, który zapewnia coś, co uważam za bardziej męski zapach. Perfumy są całkiem niezłe... warto sprawdzić ten zapach.
Mam na myśli, że są to duże butelki (prawdopodobnie 200 ml), ale byłem nieco zszokowany ceną... 335 funtów!!! Wcześniej próbowałem irlandzkiej skóry i chociaż stwierdziłem, że zapewnia ona rodzaj skórzanej nuty, była nieco zbyt niszowa jak na mój gust. Ten zapach ma podobne cechy, ale znowu jest zupełnie inny, zapach natychmiast mi coś przypomniał, ale nie potrafię go w tej chwili umiejscowić. Jest to delikatny kwiatowy zapach, który jest najmniej "skórzany" z całej serii, a wymienienie zamszu tutaj jest prawdopodobnie bardziej trafne, ponieważ jest to lżejszy, bardziej pudrowy efekt. Jałowiec i cytrusy w górnych nutach są charakterystyczne, a różowy pieprz, różane piżmo i wetyweria są obecne, gdy zapach wysycha. Bez wątpienia ma wysokiej jakości składniki, ale trwałość i kiszonka są przeciętne, a nawet rozczarowujące w tej cenie. Zapach mi się podoba, nie zrozum mnie źle, a perfumy Memo z pewnością mają swoją sygnaturę, ale ten nie jest dla mnie.
Połączenie fiołków/róży i absyntu, zwłaszcza w górnych nutach, tworzy intrygujący napar. Levantium jest dość triumfalny i jestem kimś, kto uwielbiał Lothair z tej kolekcji. Idealna mieszanka słodyczy i kwaśności ma lekką ziemistość zmieszaną z bardzo luksusowymi i pełnymi kwiatami. Otwarcie jest dla mnie dość piżmowe, ale jak wszystko od Penhaligon's całkowicie pod kontrolą, pozwalając piołunowi i róży błyszczeć, ale z nutą goździków i przypraw. Ciało tego zapachu to drewno oud i drzewo sandałowe, które na sucho są bardziej widoczne, zmieniając ten sok w bardzo drzewny i prawie zwierzęcy z piżmem po pierwszych dwóch godzinach. Ta kwiatowa kombinacja w nutach głowy i serca przypomina mi przez chwilę Toma Forda Noir de Noir, ale jest mniej głęboka i zmysłowa, ale o wiele bardziej złożona i mniej przyjemna dla tłumu. Ta kwiatowo-drzewna baza ma lekką nutę "off", być może oud, ale uważam, że jest to mile widziany i równoważący wymiar Levantium. Jeśli spodziewasz się mocnego zapachu oudu, to nie jest to Penhaligon's (w większości) polega na łączeniu wielu nut, aby stworzyć coś, co wydaje się proste i bezwysiłkowe, ten zapach nie jest inny. Kupiłem go od razu, bo bardzo mi się spodobał, ale zgodnie z tą samą zasadą nigdy nie będzie moim ulubionym zapachem. Wydajność też jest w porządku.
Po wypróbowaniu zdecydowanej większości zapachów Roja Dove mogę szczerze powiedzieć, że są one triumfalnie genialne, ale wciąż mam to dziwne piętno, że będą rozczarowujące. Myślałem sobie "co on zrobi z bursztynem?". Wiele z jego zapachów, czy to szyprowych, czy fougere, jakkolwiek zdecyduje się je sklasyfikować, nadal zawiera bogate, ciepłe ciało labdanum/benzoiny. Opisałbym to jako piżmowy, smakowity bursztyn, podobny do cudownie lekkiego akordu, który można znaleźć w markowych perfumach, ale bardzo naturalny i znacznie wyższej jakości. Jeśli spodziewasz się typowego, gorącego, lepkiego eliksiru pomarańczowego lub suchej, zakurzonej starej biblioteki, przygotuj się na szok i zdumienie. Absolutnie uwielbiam ten zapach i gdybym mógł sobie na niego pozwolić, nawet za połowę ceny... Z pewnością rozważyłbym jego zakup. Otwarcie jest świeże z nutami pomarańczy i cytrusów, następnie pudrowo-gourmandowa fala czekoladowego kakao, miękkiej wanilii i przypraw, a następnie bardzo dobra baza bursztynu. Tylko dlatego, że nazywa się Amber, nie popełnij błędu, myśląc, że jest liniowy lub podobny do czegoś, co masz w swojej kolekcji... najprawdopodobniej tak nie jest.
Napisałem już pozytywną mini recenzję tego zapachu na forum, ale chyba wypowiedziałem się za wcześnie? Otwarcie jest fantastycznie świeże, naprawdę cudowna mieszanka dwóch rzeczy, które nie powinny działać, ale po prostu to robią... bardzo soczysta, orzeźwiająca i wodnista nuta ogórka z kremowym, bogatszym migdałem. Oba te składniki są często używane w produktach złuszczających, które są zwykle używane przez kobiety lub skierowane głównie do kobiet. To nie znaczy, że uważam go za kobiecy, ponieważ jest to świeży zapach, który jest dość obojętny i po prostu nie może pomóc, ale po prostu przywołuje powietrze czystości. Migdał nie jest słodki, a równowaga z ogórkiem jest odpowiednia, jednak po otwarciu to już inna historia. Mimoza nigdy nie będzie dla mnie ulubionym składnikiem perfum, a gdy wysycha, mimoza staje się niezwykle inwazyjna i w tym kontekście daje okropny nawilżający kremowy klimat, na którym nie zależy mi w najmniejszym stopniu! Działa, jest składnikiem uzupełniającym migdał i ogórek, ale podobnie jak heliotrop uważam, że jest dość kwiatowy i nie w słodki sposób, ale mimo to jest dobrym partnerem dla migdałów. Niektórzy go pokochają i rozumiem, dlaczego to dobre perfumy i zaskakująco długo się utrzymują, ale nie dla mnie, obawiam się, że po pierwszych dziesięciu minutach zamienia się w kwaśny biało-żółty kwiatowy bałagan z kremem do rąk. Szkoda, dam 10 ml butelkę, którą dostałem do mojej missus ona będzie go nosić!
To naprawdę, naprawdę dobry zapach oudu i to nie dlatego, że się wyróżnia, ale raczej dlatego, że się nie wyróżnia. Wydałem z siebie obowiązkowe oudowe westchnienie uznania, więc na tym froncie zdobywa punkty. Oud Alif jest tak gładki i dobrze zrobiony, ma skórzaną jakość i kremową paczulę, że uważam go za bardzo imponujący. Opisałbym go jako gourmand oud i jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że pozostałe zapachy Shay & Blue mają ten Food lub przynajmniej owocowy twist. Wydajność była dobra, ale nigdy nie rzucała się w oczy, a cena również nie rozbije banku. Motywem przewodnim tego domu są zapachy nadające się do noszenia i ten z pewnością taki jest. Genialny produkt!
Zwykle nakładam zapach i przykładam go do nosa mojej partnerki, a ona powie całkowicie błędny opis, na przykład gęsty kremowy, orientalny, a ona powie "mmmm... to naprawdę świeże i owocowe". Lub coś w tym stylu... w zasadzie całkowite przeciwieństwo tego, czym jest. (Kto wie, jak działa jej nos, może mieć rację, a wszyscy inni się mylą). W każdym razie... memo irlandzka skóra była dużym wyjątkiem... gdy tylko poczuła powiew "to jest SKÓRA!" ogłosiła, a ja przystąpiłem do protekcjonalnego traktowania jej nieoczekiwanym "wow, to jest... dobra robota!". Mam na myśli, że czuję skórę (i miałem wcześniejszą wiedzę o tym, jak nazywa się ten zapach, nie zapominaj), ale byłem nieco zaskoczony, ponieważ dla mnie nie pachniał całkowicie typowo, a nawet toskańskie przybliżenie typu skóry używane w perfumerii byłoby bardziej oczywiste dla nooba, aby wykryć jako "skóra", wyobrażam sobie? W każdym razie... Powiedziała, że memo Irish Leather pachnie jak nowy samochód i muszę przyznać, że się z nią zgadzam. To bardzo dokładny opis, ponieważ uwzględniłbym również plastik i drewno. Nigdy nie dostała otwarcia, ale rzeczywiście jest to ostry jałowiec, który, szczerze mówiąc, kłóci się ze skórą. Potrzeba trochę czasu, aby w pełni się rozwinąć, ale kiedy to zrobi, mój mój, jest interesujący. Mate!!! Mate pojawił się po raz drugi w ciągu kilku dni próbowania nowych zapachów i nadal nie jestem mądrzejszy, jak pachnie? Cokolwiek wpływa tu na skórę, nie jest nieprzyjemne, ale nie podoba mi się. Mój pierwszy z tego domu i będę szczery, że wąchałem lepsze zapachy niż ten, wydajność była dobra, ale desperacko chcę spróbować ponownie, zanim cokolwiek napiszę. Bardzo ciekawy... Dostaje ocenę za oryginalność, a to w dzisiejszych czasach połowa sukcesu.
Ok, więc bardzo lubię te perfumy, muszę powiedzieć i nie wiem dlaczego, ale jest to dla mnie winna przyjemność, coś w jego konstrukcji mówi, że jest to perfumeria tanich emocji lub pozbawiona głębszego poziomu wyrafinowania. A jednak część mnie pragnie tych perfum. Kolejnym problemem jest to, że posiadam klona tego zapachu, tak ja kupuję klona! Co za hipokryta!!! Dodajmy trochę kontekstu. Nie zdawałem sobie sprawy, że to klon, o ile każdy może kupić zapach Rasasi i oczekiwać, że dostanie coś oryginalnego, a ja z pewnością nie wiedziałem, że to klon tego i szczerze mówiąc nigdy nie wąchałem niczego podobnego do irlandzkich pryszniców skórzanych / ambrowych, więc uczciwość wobec Memo i Masseneta daje im ogromne uznanie za stworzenie czegoś naprawdę niezapomnianego. Pachnie jak mocny jałowiec, gazowany, zielony cytrus w otwarciu, metaliczny, kanciasty, jego niesamowita jasność jest tylko przyćmiona równowagą suchego, dymnego, sproszkowanego napowietrzonego drzewnego, skórzanego akordu. Jest niesamowicie prosty i bezpośredni, rodzaj podejścia, które wyobrażam sobie, że dobrze pasowałoby do tłumu braci Aventus, i nie mówię tego, aby wydawać się lepszym, bardziej myślę, że Memo naprawdę coś tu trafił. Irlandzka skóra jest butch pod względem drzewnych i skórzanych motywów, ale ogólnie jest jasna i swobodna, czysta pasza z ulicy w tym innym sensie, ale zdecydowanie wydaje się dekadencka i luksusowa w pewnym sensie. Osobiście bardzo lubię go nosić i dla mnie nie budzi wątpliwości co do klonu, ponieważ po noszeniu tego postrzegam go jako nieznacznie lepszy, ale prawdę mówiąc, nie ma w tym nic wielkiego, opowiadałbym się za tym zamiast klonu.