recenzji
1.9k recenzji
Wygląda na to, że został wprowadzony na rynek jako "nowy" zapach w Wielkiej Brytanii, mimo że byłem przekonany, że próbowałem już zarówno tego, jak i pour homme. W każdym razie jest to interesująca wetyweria łącząca oczekiwane cytrusowe nuty z lekko zieloną, ziemistą wetywerią. Różnica polega na tym, że cytrusy szybko ustępują i koncentrują się na bardziej niezwykłym mariażu benzoiny, który nadaje inny wymiar niż typowy zapach wetiweru. (Do bazy dołącza inne suche drewno i wyraźna nuta cedru. Wciąż ma jednak wystarczająco dużo tych "typowych" cech, aby fan wetiweru mógł się nim naprawdę cieszyć. Zauważyłem, że po świeżym, czystym otwarciu i pierwszych kilku godzinach zapach stał się ciemniejszy, bardzo kwaśny i drzewny. O dziwo, wydało mi się to całkiem atrakcyjne i albo jest to dodatkowa warstwa w kompozycji, albo po prostu zła interakcja z moją skórą... jedno czy drugie? Trwałość była akceptowalna na poziomie 4-6 godzin, dość słabo utrzymując się na skórze. Warto sprawdzić i wzbudza nieco większe zainteresowanie niż niektóre wetywerie... może dzika karta?
Podobała mi się oryginalna wersja i czekałem na to, co przyniesie ta. Cóż, nie musiałem długo czekać, aby ją wypróbować, ponieważ o istnieniu ekstremalnej wersji dowiedziałem się dopiero w zeszłym tygodniu. Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek chciał wersję 'Extreme', która robi dokładnie to, co sugeruje nazwa, to masz szczęście. Uważam, że ten zapach to intensyfikacja i wzmocnienie, które otwiera się mocnym, gorzkim akordem jałowca i fiołka, który jest silniejszy, ale równie mistyczny i niedostępny jak oryginalna wersja. Baza ma piżmową, skórzaną jakość, a gdy się osadza, zaczyna dawać od czasu do czasu gorzki, lekko ziemisty akcent wetiweru w sercu. Wydaje się od razu gęstszy niż oryginał, ale wciąż ogólnie bardzo podobny; jeśli oczekujesz czegoś znacznie innego... to nie jest. To w pewnym sensie dobra rzecz, ponieważ chociaż nie testowałem ich obok siebie, mam jeszcze sporo próbek, myślę, że od razu wolę wersję ekstremalną, ponieważ elementy, które zostały 'podkręcone', czynią ją nieco bardziej atrakcyjną. Również zauważyłem, że elementy sosny i kadzidła są nieco bardziej wyczuwalne, a czasami przypominało mi to Comme des Garçons Zagorsk, ale w słodszej wersji. Trwałość jest dobra, wciąż czuję zapach po 8 godzinach. Projekcja jest umiarkowana do niskiej, ale z tego, co pamiętam, trwałość oryginału też nie była zła. Muszę powiedzieć, że naprawdę lubię ten zapach i czerpię przyjemność z noszenia go.
Widzę porównania do MFK Oud, zapachu, w którym jestem niewytłumaczalnie zakochany. Poważnie, nie jestem nawet pewien, czy lubię ten zapach, ale uważam go za dodatek, to najdziwniejsza rzecz. W każdym razie... uważam, że Aoud Melody jest może nieco bardziej złożony i tak naprawdę zupełnie inny niż MFK Aoud, który wydaje się po prostu podobnymi nutami, ale z różnych źródeł, co zapewnia bardziej gorzką, leczniczą dostawę. Ten zapach jest jednym z lżejszych, jaśniejszych zapachów od Montale, ma figlarne górne nuty śpiewające jak... no cóż, jak Melodia. W jakiś sposób zapach ten przywołuje na myśl kolor różowy. Może to zasługa połączenia róży i jaśminu? Znowu są subtelne i nie są w żadnym wypadku wielkimi graczami, ale to otwarcie sprawia, że myślę, że są to perfumy bardziej odpowiednie dla kobiety. Być może to ten "różowy" charakter, egzotycznie kwiatowy z piękną czystą różą i mocnym kadzidłem. Ten sok podnosi na duchu. Myślę, że elemi, które jest lżejszym, niemal plastikowym zapachem żywicy i woskowym egzotycznym dodatkiem ylang ylang. Drzewo sandałowe jest w bazie z pewnością kolejną nutą, która może wietrzyć po świeżej / pikantnej stronie, a później stać się bardziej kremowa. (co robi tutaj i podobnie z szafranem i elemi) Są to z pewnością perfumy, w których te nuty w peticular rozwijają się na sucho. Zapach ma taką trwałość, jakiej można oczekiwać od Montale, ale w sumie jest bardzo subtelny i nie popełnij błędu, że drydown pachnie TAK DOBRZE! Muszę powiedzieć, że zakochałem się w AM po kilku godzinach... po 8-10 godzinach stał się bardzo słaby, ale zapach, który po prostu przylgnął do mojej skóry, był czystą magią labdanum, bursztynu i drzewa sandałowego! Kusi mnie, żeby kupić ten zapach, naprawdę. Jest sporo perfum, które chcę mieć z ostrymi (i nieco odstraszającymi) otwarciami, ale świetnymi wytrawnymi, które chcę, ale nie mogę powiedzieć, że są priorytetem.
Ten zapach jest absolutnie wyjątkowy! Właśnie udało mi się go namierzyć i tak naprawdę chciałem przetestować popularny Rose z tej serii kaligrafii, ale ktoś rozbił butelkę testera dzień wcześniej, według SA. Pomyślałem więc, że wypróbuję szafran, biorąc pod uwagę, że jest to jedna z moich ulubionych nut, a ostatnio ponownie odwiedziłem szafran Jo Malone, który jest bardzo dobry. Szafran Calligraphy to opowieść o dwóch połówkach. Koszmarne otwarcie. Majestatyczny drydown. Kiedy mówię "horrendalny", mam na myśli mocny, ostry, ziemisty, ale słodki, a nawet gorzki. W moim odczuciu mocno pachnie nagietkiem i styraksem, a w połączeniu z bardzo realnym, mocno wyczuwalnym szafranem przypomina trochę miód. Właściwie dokładniej wosk pszczeli i bursztyn i pomyślałem: "o nie! To MFK pour le soir". Następnie, gdy się uspokoi, szafran i styraks stają się bardziej kremowe, bardziej bogate, mniej ziemiste, ale nadal z równowagą i na szczęście proces ten jest dość szybki. To powiedziawszy, przejście od dobrego do świetnego na mojej skórze jest długie. Niektórym może nie spodobać się, że po mocarnym otwarciu zapach staje się miękki jak skóra, ale ja jestem z niego zadowolony. Projekcja jest subtelna, ale trwałość bardzo dobra. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo podobał mi się drydown, jest niesamowity... szafran jest po prostu magiczny.
Wspaniała recenzja poniżej! Muszę powiedzieć, że ma na mnie taki sam wpływ. Po raz pierwszy wypróbowałem go, gdy wprowadzono na rynek intensywną wodę kolońską i pomimo tego, że ją przeżyłem, szafran jakby zagubił się w miksie, ponieważ oud i bergamotka nadal świecą z wyjątkową wyrazistością. Po ponownej inspekcji ten zapach jest o wiele bardziej na mojej ulicy, bardzo ciepły orientalny i naturalny. Bardzo dobrze utrzymuje się na skórze, wzmacniając naturalny aromat skóry, nie będąc przy tym zwierzęcym. To jest właśnie zapachowa jakość szafranu i jest to naprawdę jedna z moich ulubionych nut w perfumerii. Wcześniej przeoczyłem szafran Jo Malone jako bardzo ziemisty i szorstki, w zasadzie bardzo dokładny. Szybko jednak przechodzi w znajomy, miękki i wspaniały aromat szafranu, który pachnie dla mnie jak mieszanka różnych gatunków drewna, głównie kremowego drzewa sandałowego i odrobiny wanilii. To absolutnie piękna rzecz... bardzo długotrwała i subtelna projekcja, która naprawdę bardzo dobrze utrzymuje się na ubraniach. Nie mogę mu nic zarzucić i myślę, że będę musiał go kupić, aby zaspokoić mój szafranowy fetysz.
Sawira była dla mnie bardzo oczekiwaną kompozycją zapachową, ale nie spełniła moich oczekiwań, przynajmniej na podstawie analizy nut, której się spodziewałem. Naprawdę powinienem był wiedzieć, że w zapachach Penhaligon's chodzi o połączenie i rzadko kiedy dominują w nich jedne nuty. Liczyłem na mnóstwo szafranu, mirry, oudu, ambry itd... i chociaż zawiera te bogate składniki, są one zmieszane w sposób, który sprawia, że stają się nieczytelne. Nie zrozumcie mnie źle, to naprawdę świetnie pachnący zapach, naprawdę, naprawdę doskonały i chętnie bym go chwalił, gdybym nie powąchał i nie kupił Levanthium pod koniec zeszłego roku. Są wystarczająco różne, ale wciąż niezwykle podobne; czuję mieszankę kwiatów i róży z oudem i drewnem. Bardzo elegancki i delikatnie skomponowany, lekko przypominający Tom Ford Noir de Noir. Główna różnica polega na tym, że drzewność i oud są nieco bardziej wyeksponowane, a całość wydaje się nieco bardziej męska i skoncentrowana na oudu niż Levantium. Gdyby miały tę samą cenę, mógłbym żałować, że nie poczekałem na ten zapach (gdybym wiedział, że będą do siebie dość podobne), jednak czuję się nieco usprawiedliwiony, ponieważ ten jest znacznie droższy, kosztując 150 funtów za 100 ml. Z tego powodu nie sądzę, że otrzymujesz odpowiednią wartość w porównaniu do innych zapachów oud/róża i luksusowych, które są dostępne w tej samej cenie. Nie mogę winić Penhaligon's za same zapachy, ponieważ pachną świetnie i są pomysłowo skomponowane (szczególnie męskie), ale ten nieco mnie zawiódł, ponieważ oczekiwałem czegoś magicznego, a rezultaty były tylko w porządku. Trwałość jest dobra, ale Levantium też ma dobrą trwałość, więc jestem z tego zadowolony, a ten jest nieco bardziej ziołowy, kwaśny.
Kiedy czytałem nuty na stronie z nowościami, byłem podekscytowany perspektywą, teraz patrzę tutaj i tam wydaje się, że jest całkiem sporo białych kwiatów... neroli, kwiat pomarańczy i jaśmin. To oczywiście nie będzie prawdziwe odzwierciedlenie zapachu, te nuty mogą być zminimalizowane i mam nadzieję, że tak będzie. Porównanie do kulfi jest intrygujące, mam nadzieję, że ten zapach będzie przyjemnością... już mam dobre przeczucie... niech nadejdzie maj!
Jak wielu wspomniało, nie jest to nawet w najmniejszym stopniu podobne do Noir, co już podejrzewałem miesiące przed jego premierą z powodu COMPLETELY różnych nut. Wiele osób nie lubi Noir, osobiście jestem fanem, ale byłem jeszcze bardziej zaintrygowany perspektywą Noir Extreme i niektórymi super brzmiącymi nutami. Szczerze mówiąc, jestem trochę rozczarowany po całym tym czekaniu... oto dlaczego. Otwarcie sprayu wywołało natychmiastowe poczucie 'jakości' i wrażenie EDP, które otrzymujesz z czegoś o prawdziwej mocy i muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem. Luksusowy wybuch prawie skórzanej, gourmandowej i pikantnej kremowej, bogatej ziemi z szafranem i kardamonem. Powiedziałbym, że orzechowy kulfi, wanilia i gałka muszkatołowa to natychmiastowe hity... przynajmniej dla mnie i mogłem impulsywnie kupić ten zapach. Cieszę się, że pozwoliłem mu się rozwijać, zanim podjąłem tę decyzję. Nie wiem, co Tom Ford robi w kwestii briefingu perfumiarza, ale uwielbia budować gęstą, złożoną bazę z kwiatami przebijającymi się przez środek w całkowitej opozycji do ogólnej kremowości zapachu. To właściwie całkiem sprytne, szczerze mówiąc, a Noir Extreme wykazuje tę cechę w obfitości... pomyśl o czarnej orchidei. Jest tam słodka, tropikalnie egzotyczna nuta orchidei i jaśminu, która (tak bardzo, jak ją kocham) sprawia, że cała kompozycja jest dość kobieca. Nie sądzę, żeby Noir Extreme był wyraźnie kobiecy i z powodu jego gourmandowej jakości, jest na granicy noszalności dla mnie. Mówię wam, że jest powód, dla którego kobiety będą chętne do tego zapachu, nie dlatego, że uważają cię za nieodparcie męskiego, prawdopodobnie dlatego, że pragną pachnieć Noir Extreme i ukradną go z twojej garderoby, jeśli będą miały okazję. To w najlepszym razie unisex, a to mówi facet, który bez wstydu nosił czarną orchideę przez długi czas. Drydown jest bardzo waniliowy, trwa i od czasu do czasu emituje małe chmurki owocowych kwiatów. Im więcej wącham drydown, tym bardziej czuję orzechowość, przyprawy i drzewo sandałowe, które współpracują z moją skórą niesamowicie dobrze. Powiedziałem, że byłem rozczarowany na początku recenzji i nadal jestem, ale muszę przyznać, że naprawdę kocham zapach Noir Extreme, ale wiem, że podobnie jak z Black Orchid szybko się nim znudzę. Perfumy dla mnie to tworzenie wyzwania z zapachem o głębi, który jest przypominający i znajomy, ale wprowadza kilka niespodzianek po drodze. Uczciwie mówiąc, Noir Extreme to robi... po prostu nie jest dla mnie. Uwielbiałbym to na kobiecie. aktualizacja: Mam to na sobie od 10 godzin i dobrze się utrzymuje, chociaż bardzo słabo, ale przynajmniej nie zniknęło. Szafran naprawdę się ujawnia w głębokim drydownie, przekształcając ten zapach w jeszcze inną wymiar, który muszę powiedzieć, że kocham. Pachnie bardzo podobnie do mojego ukochanego Versace Man, teraz kremowy, ale ziemisty i bliski skórze, Noir tylko gra dodatkowy ciepły, przytulny trik, zanim całkowicie zniknie. Zamierzam ponownie spróbować tego zapachu i nosić go bardziej intensywnie, zanim całkowicie podejmę decyzję. Zwykła lub designerska gama zapachów Toma Forda ma tendencję do bycia bardziej interesującą niż prywatna mieszanka, która ma niezaprzeczalną siłę i jakość, ale zazwyczaj opiera się na mniejszej liczbie nut, podczas gdy takie zapachy jak Noir i dla mężczyzn (również wiele zapachów dla kobiet) mają symfonię nut i naprawdę złożone kompozycje.
Cytrusowe nuty głowy są tu bardzo dobrze oddane i przyjemne, podobnie jak w większości zapachów Creed. Muszę powiedzieć, że cedr i nuty drzewne nie są tak suche i wyraźne, jak się spodziewałem, ale zdecydowanie stanowią duży czynnik i są nieco czystsze, bardziej jak wetyweria. Otwarcie polega na delikatnej grze ostrych cytrusów i nuty liścia laurowego oraz białego kwiatowo-kwiatowego zapachu, który po prostu odświeża postępowanie, nie narzucając się ani nie stając się zbyt kwiatowym. Trzecim czynnikiem w tym otwarciu jest zieloność, którą uzyskuje się dzięki zastosowaniu Galbanum, i nie należy jej lekceważyć, ponownie jest to główny czynnik w tym zapachu. Drydown to naprawdę przyjemne i trwałe cytrusy osadzone na przyjemnej, lekko drzewnej bazie. To dobry zapach, ale nie jest dla mnie ekscytujący. Trwałość jest w porządku i podejrzewam, że może być nawet jedną z tych, które trwają dłużej dla innych niż dla użytkownika... jeśli rozumiesz, co mam na myśli? "Nieźle" to mój werdykt.
Zapach ten spotkał się z dość ciepłą reakcją ze strony innych recenzentów. Może czułbym się tak samo, gdybym dostał próbkę do wypróbowania w domu lub cokolwiek innego i przeprowadzam tę recenzję, próbując tego zapachu tylko raz. Wypróbowałem go w Jovoy Paris, co może nie być najlepszym miejscem do jasnego myślenia albo z powodu przeciążenia zapachem, albo z powodu nieznanego i nieco romantycznego otoczenia. W każdym razie na początku byłem dość zdumiony tym zapachem, chociaż nie czułem, że jest na tyle wyjątkowy, aby uzasadnić zakup, więc może zgadzam się z konsensusem tutaj? Otwarcie wypadło jako cudownie ciepłe, gorzkie, drzewne piżmo z masą przypraw, ale wciąż niezbyt na twojej twarzy, byłem pod wielkim wrażeniem. Był to jeden z niewielu, które faktycznie wypróbowałem na skórze, a wysychanie było bardziej podobne, ale z nieco bardziej suchym, dymnym kadzidłem przechodzącym w naturalne piżmo, bursztyn. Spodobał mi się, jednak szukałem czegoś wyjątkowego i chociaż nie mogłem znaleźć niczego, co pachniało jak z wierzchu mojej głowy, po prostu nie zachwyciło mnie tak bardzo, jak MiN Moon Dust, zapach, który ostatecznie kupiłem. Noir Obscur jest świetny, długotrwały i wysokiej jakości zapach zawierający wszystkie elementy, które kocham w perfumerii... naprawdę nie można go winić.
Oh Versace Dreamer! To był kolejny zapach głęboko zakopany w skarbcu, w ciemnych zakamarkach mojej olfaktorycznej pamięci. Pamiętam, że próbowałem go lata temu i nie byłem zachwycony, po prostu myślałem, że to klon JPG Le Male i trochę tak jest. Mam również żywe i okazuje się, że lekko różane wspomnienia z serii zapachów Versace Jeans, czule wspominając dziwaczne opakowanie, a nie jakość zapachu. Zdobycie Dreamera zajęło mi sporo czasu, ale postanowiłem zaryzykować i zamówić flakon i prawda jest taka, że... opłaciło się. Pod względem estetycznym Dreamer jest bardzo przyjemny, świetna nazwa, świetny flakon. Od samego początku ma bardzo syntetyczny charakter, lawendę, szałwię, mleczną mgiełkę wanilii i fasoli tonka, aż po klasyczny element pikantnego, sproszkowanego goździka. Myślę, że marzyciel to odpowiednia nazwa tylko z tego punktu widzenia, że nic nie wydaje się prawdziwe, ale wcale nie w negatywny sposób. Istnieje również główna różnica między tym a klasycznymi waniliowo-lawendowymi, orientalnymi / fougere, a to jest nieco ciemniejsza krawędź tytoniu, która ponownie nie pachnie bardzo dokładnie lub mocno, ale zamiast tego całkiem ładnie pasuje do fasoli tonka. W jakiś sposób ta kombinacja działa niesamowicie dobrze na mojej skórze i jest to główna różnica między Dreamerem a Le Male, który na mnie okazuje się horrendalny. The Dreamer przypomina mi dawnego współlokatora, który regularnie nosił (oblewał się) Le Male, a ślad, jaki po sobie zostawiał, był całkiem przyjemny, ale nawet on po pewnym czasie stawał się mdlący. Nie żeby The Dreamer miał coś przeciwko, na początku jest trochę niepokojący, ale wkrótce łagodnieje. Kiedy już się uspokoi, taniość nieco zanika i pozostaje coś, co wydaje się klasyczne i eleganckie. Po kilku razach noszenia muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podoba, myślę, że to genialna kompozycja, która ma w sobie elegancję. Dla mnie jestem całkiem szczęśliwy, że taki budżetowy zapach zaspokaja ten gatunek. Trwałość w porządku, projektuje subtelnie i otrzymałem natychmiastowy komplement od mojej partnerki... pokochała go! Jeśli lubisz takie zapachy jak MDCI Invasion Barbare lub By Killian A taste of heaven czy nawet Amouage Reflection, ale chcesz czegoś za niewielkie pieniądze, Dreamer jest wart powąchania.