recenzji
Mój zapach charakterystyczny
333 recenzje
Kiedy mieszkasz w ananasie pod powierzchnią morza, ale przekształciłeś go w salon Harley Davidson.
Napotykamy różę, która jest nie tylko bohaterką horroru, ale być może samym filmem - przeklętym filmem. I nie chodzi tu o jakieś nonsensowne bzdury, które są tylko skokami strachu i gatunkowymi kliszami, mówimy o ostatnim gwałtownie mrożącym krew w żyłach, szokująco przerażającym filmie, który widziałeś i o którym zacząłeś mieć upiorne koszmary, które zaczynają echo i odbijają się echem w twoich godzinach czuwania. Court of Ravens od 4160 Tuesdays to, w skrócie i na papierze, kadzidlany różany szypr - ale plotki głoszą, że składnikiem kadzidła jest wrząca krew szalonego kultysty zmieszana z dziwnymi i kłującymi ziołami z innego świata, róża wyrosła chorobliwie i złowieszczo na nieoznaczonym grobie powieszonego mordercy, a szypr, cóż, to zwykłe materiały z mchu dębowego i elementów balsamicznych, ale utłuczone na starożytnym czarnym ołtarzu na sączącą się pastę wraz z tajemniczą liczbą kropli z pękniętej, mętnej butelki i nie wiem, co jest w tej ezoterycznej esencji, ale pachnie szokująco cierpkim potem strachu, gorzką adrenaliną i jest podkreślony przez mnóstwo ostrych, płonących feromonów. Prawdopodobnie doszliście do wniosku, że muszę to kochać, i macie rację, i cieszę się, że potraficie czytać między wierszami.
Destrier od House of Matriarch to chyba pierwszy skórzany zapach, który nie tylko toleruję, ale wręcz lubię. Nie jestem pewien, czy w ogóle jestem fanem skóry, ale doceniam to, że ten zapach jest po prostu bardzo mocny. Nie jest udawany i nie jest w przebraniu; nie da się go pomylić. I jest to raczej wciągające doświadczenie zapachowe 360 °, a także absolutnie natychmiastowe, bez wstępu lub preambuły. Wyobraź sobie, że jesteś przesadnie ambitnym LARPerem i przez trzy lata uczęszczałeś na zajęcia z obróbki skóry, aby móc stworzyć idealną skórzaną sakiewkę na monety, którą możesz zawiesić na pasku na ten intensywnie wyczekiwany festiwal, w którym nie możesz się doczekać. Mimo że jest to niewielki element większego, bardziej skomplikowanego kostiumu, chcesz, aby każdy szczegół był absolutnie doskonały, od garbowania po szwy i wytłoczenia. Spędziłaś tak dużo czasu nad tym akcesorium, że nawet we śnie czujesz zapach tych garbników, tłuszczów, olejów, chemikaliów i piżma. Również na jawie, nawet po tym wydarzeniu, jesteś jednością z tą skórzaną portmonetką i nosisz ją ze sobą wszędzie. W tym momencie jest ona wypchana wiórami cedrowymi, słodkimi trawami i miękkim mchem... ponieważ wydałeś wszystkie swoje monety na te drogie zajęcia i narzędzia do obróbki skóry.
Czy Penhaligon's Babylon ma przywodzić na myśl Babilon, jaskinię nieprawości i szczyt grzechu? A może tę odlotową szatańską prostytutkę, odzianą w purpurę i szkarłat, ozdobioną perłami i drogocennymi kamieniami, z jej złotym kielichem rozlewającym się obrzydliwościami i plugastwem? Nie jestem pewien, czy ten delikatnie przyprawiony, aksamitnie drzewny zapach jest aż tak skandaliczny i dramatyczny. Wyobraźmy sobie, że ten złoty puchar, z pewnością sensacyjnie wyeksponowany w celu wzbudzenia publicznego oburzenia, był zamiast tego jakimś skromnym, skromnym naczyniem, misą z grubo rzeźbionego, ale pachnącego drzewa sandałowego, wypełnioną mlecznym płynem, pachnącym miodowym szafranem, aromatycznym, ziemistym ciepłem gałki muszkatołowej i pieprzowo-anyżowej kamfory kolendry oraz delikatnie żywiczną, subtelnie dymną wanilią. Jeśli jesteś fanką Hypnotic Poison od Diora, ale nie przepadasz za tą nieprzyjemną nutą piwa korzennego, myślę, że Babylon będzie dla Ciebie bardziej gustowną i stonowaną opcją. Zapach ten bardzo mi się podoba, ale nadal chciałbym poczuć bardziej żywą i żywiołową perfumowaną interpretację tego apokaliptycznego piękna.
Strona Rusaka opisuje ten zapach jako "minimalistycznego dziwaka. Stworzenie oszustwa. Perfume nerdery" i choć tak naprawdę nie wiem nic o tym perfumiarzu, powiem, że ten nijaki opis zawładnął moją wyobraźnią, która przerodziła się w małe zauroczenie. Rodzaj obsesji, którą rozwijasz na punkcie kogoś, kogo zobaczyłeś w metrze czytającego wytarty egzemplarz książki twojego ulubionego autora, w tym przypadku powiedzmy przerażającego japońskiego artysty mangi Junji Ito, a potem miałeś o nim serię niepokojących snów, więc napisałeś odę do tego nieznajomego w sekcji nieodebranych połączeń lokalnej alternatywnej gazety. I podobnie jak najbardziej utytułowany i chwalony japoński autor horrorów, Rusak wstrzyknął w ten zapach niezwykle silną dawkę dziwności. Zaczynając od przyziemnego zerknięcia do szafki z przyprawami, zostajesz poddany surrealistycznemu zejściu w szaleństwo, w którym pojawia się kozieradka o niesamowitym curry syropu klonowego, suche, swędzące mrowienie słonego piżma, enigmatyczny pik anyżu i oleista pożoga czarnego pieprzu. Nie jestem w stanie zrozumieć tego zapachu, a w zasadzie lubię wyobrażać go sobie jako wielogłową bestię z grzechotką na ogonie, podobnie jak jego nazwa. To naprawdę jeden z najbardziej ekscentrycznych i wyjątkowych zapachów, jakie kiedykolwiek wąchałem i jestem pełen podziwu dla jego wysublimowanej dziwności.
Bastion starego Hollywood i słynna kryjówka celebrytów, ta olfaktoryczna oda do Chateau Marmont wspomina o więdnących różach, chrupiącej pościeli i zabytkowych drewnianych meblach i myślę, że wszystko to się pojawia. To niesamowicie leniwy zapach, jak Lana del Rey przed swoją próżnością śpiewająca sennym, pijanym głosem do lustra o tym, że jej księżyc jest w Lwie, a jej Rak jest słońcem, co, jeśli mnie zapytasz, jest bardzo dziwnym sposobem na sformułowanie tej myśli. W tym zapachu jest senna indolencja, chwile zamrożone w czasie, uchwycone na zdjęciu polaroidowym, pyłki kurzu unoszące się na zawsze nad samotną różą w wyszczerbionym wazonie tuż za mętnym odbiciem lustra, nigdy nie osiadające na kwiecie. Pudrowe piżmo wspomnień nocy, która tak naprawdę nigdy się nie skończyła, wyblakła fotografia, która nie należy już do nikogo, owinięta w postrzępione płótno i cicho wsunięta pod obskurny frędzel dywanu w zacienionym kącie starego bungalowu.
Épices natychmiast przywodzi na myśl Asami z Audition, ikonę cierpliwej złośliwości i eleganckiej zemsty, zamieniającą swój zestaw tortur na kolekcję przypraw. Wyczarowuje nieskazitelną gospodynię w swoim skórzanym fartuchu, każda kieszeń skrupulatnie wyłożona strategicznie dobranymi proszkami i preparatami: dziwna chłodząca pieszczota kardamonu, odrętwiające ugryzienie kolendry. Jej łyżka z drewna cedrowego rozdziela mieszankę z chirurgiczną precyzją, mieszając słodko-ostre żywice i miodowy dym w coś wyjątkowo zabójczego. Kiedy przyprawy opadną, pozostawiają za sobą powolne, senne poddanie się miękkiego piżma i upiornej ziemistości paczuli - nawet najbardziej zabójcza gospodyni, prowadząca swoją długą grę zemsty, zna sztukę idealnej miary.
Mleczny, budyniowy pudding delikatnie doprawiony dziwnością kardamonu i melancholijną wodą z kwiatu pomarańczy oraz dziwacznymi cukrowymi pistacjami, i cholera, jeśli to nie jest melodramatyczny gotycki pudding ryżowy w drodze na koncert Cure.
Panda zaczyna się od intensywnego, zroszonego zielonego akordu i nut pieprznego ciepła, po którym wkrótce następują kwiaty pomarańczy i lilie, a na koniec spoczywa na ziemistych korzeniach i wilgotnych mchach. To nie tyle sama panda, co raczej kronika jej powolnego spaceru od górskich źródeł do bambusowych gajów, żucia łodyg i liści, a w zasadzie po prostu bardzo spokojnego, mało stresującego, spokojnego stylu życia pandy. Znacznie później pojawia się najdelikatniejszy powiew drzewa sandałowego; być może ostatnim przystankiem w jego podróży jest zacieniona świątynia o zachodzie słońca, aby zapalić kadzidło i podziękować bogom za szczęście.
Jest to bujna, żywa oferta pełna kalejdoskopu bogatych owoców i miodowych kwiatów, przywodzi na myśl przyjęcie herbaciane w jasnym wiosennym ogrodzie; musujące osobowości flirtują i flirtują, podczas gdy poetyckie zaloty mają miejsce wśród delikatnie kwitnącego bzu i słodko piżmowego wiciokrzewu. Delikatne nektary i słodka ambrozja są serwowane, a później tej nocy marzysz o świetle słonecznym migoczącym przez ulotne kwiaty jabłoni i śliwek.