recenzji
Mój zapach charakterystyczny
333 recenzje
CdG Monocle Hinoki to łagodnie terpenowy, pieprzny cyprys, sztywna czarna woskowa skóra i ten przerażający sterylny ozonowy aromat iskry elektrycznej, który czujesz na przejściu mostu odrzutowego, gdy czekasz w kolejce na wejście na pokład samolotu. Ogólnie rzecz biorąc, jest to zapach wywołujący głęboki niepokój, wyczarowujący wyimaginowane, ale bardzo prawdopodobne scenariusze, w których mam lot z przesiadką w Atlancie i mam tylko 13 minut, aby dotrzeć do bramki, a bramka znajduje się na drugim końcu terminalu. Nie potrzebuję takiego stresu w moim życiu!
Czy chcesz pachnieć jak queerowa feministyczna bajka anime z mrocznej akademii z niebezpiecznymi pojedynkami, przerażającymi kryptycznymi greckimi chórami cieni, tripowymi szczegółami fabuły, wspaniałymi obrazami i bombastyczną symboliką? Z nutami bujnej, wędrującej róży, pikantnej, ziołowej werbeny cytrynowej i świetlistych liści białej herbaty, Alkemia Perfume's The Lover Tells of the Rose podrapie to bardzo specyficzne swędzenie. To znaczy: dziwacy, którzy go dostaną, dostaną go. A ci, którzy nie, nie.
Wyobraź sobie gryzący dym i dym torfowej whisky oraz antyseptyczne, miętowe, chlorowane pieczenie niemarkowego płynu do płukania ust. Teraz wymieszaj te szczypiące, odwadniające oczy opary z na wpół roztopioną limonką freezy pop. Rany. To jest zaskakująco okropne.
Chciałbym zobaczyć film, który zainspirował Dolls, ale mam trudności z dostaniem go w swoje ręce, więc nie mogę powiedzieć, czy ten zapach w jakikolwiek sposób wyczarowuje esencję lub ducha filmu, jego bohaterów lub jego historię. Dolls jest niejasno słodki, w rodzaju prostego syropu z wody i białego cukru, nieco pudrowy w postaci zakurzonych fiołkowych cukierków i delikatnie kwiatowy, jak w nutach kwiatowych, które występują w postaci kwiatów kwitnącego drzewa. Łącząc delikatność i ulotność tych łagodnych elementów z gumowatym piżmem ylang-ylang, otrzymujemy zapach nieco przypominający głowę plastikowej lalki. Chociaż nie wiem, czy w awangardowym filmie w ogóle były jakieś lalki, więc mogę się mylić.
Powiem Ci, że miałam na sobie ten zapach podczas czytania nowej książki Catriony Ward Sundial and Dolls, która przywodzi mi na myśl jedną z głównych bohaterek książki, Rob, gospodynię domową z przedmieścia, która po prostu stara się zapewnić normalne życie swoim dwóm córkom. Rob z rosnącym przerażeniem wyczuwa mrożącą krew w żyłach i ewoluującą ciemność w swojej najstarszej córce, Callie. Desperacko szukając rozwiązania dla tego dziecka, z którym ma trudności w nawiązaniu kontaktu i którego tak naprawdę nawet nie lubi, Rob podróżuje z Callie do jej domu z dzieciństwa, Sundial, na środku pustyni Mojave. Szokujące sekrety są ujawniane stopniowo, nic nie jest tu takie, jak się wydaje lub jak się spodziewasz, a kiedy już myślisz, że zrozumiałeś historię, twoje oczekiwania zostają obalone i wywrócone do góry nogami i na lewą stronę. To niezwykle błyskotliwa, brutalna, zapierająca dech w piersiach opowieść, która trzymała mnie w napięciu do samego końca. Skończyło się więc bardziej na recenzji książki niż perfum, ale Dolls to zapach kogoś, kto posuwa się do drastycznych środków, zachowując fasadę normalności, i prawie można poczuć, jak bezduszny będzie musiał być, zdając sobie sprawę, że ten zapach to tylko dekoracja okna bez serca i duszy w środku.
DS & Durga's Bowmakers jest uroczy i dziwny i chcę się w nim wykąpać. Bowmakers to chłodne, osobliwe drewno, może cyprys i cedr, ulotna skórzastość i coś, co wydaje mi się syntetycznym drzewnym, przytulnym, ambrowym piżmem ISO E super. Tak właśnie wyobrażam sobie zapach skandynawskiego minimalistycznego vlogera YouTube o przytulnym mieszkaniu o powierzchni 400 stóp kwadratowych zimą. Specjalnie dobrane świece z drzewa sandałowego w bursztynowych słoiczkach, bardzo estetyczny i strategicznie umieszczony krem do rąk w tubce ze słodkimi migdałami i piżmem, stuletnie, ale zadbane, aromatyczne podłogi z twardego drewna. Niewielka szafa kapsułowa wyeksponowana w widocznym miejscu na wieszaku, na którym wisi dla gości skórzana kurtka w doskonałym stanie, której zapach miesza się z chłodną poranną bryzą wiejącą z otwartych okien, gdy wietrzą swoją sypialnię w ramach porannej rutyny o 5 rano, którą obecnie filmują dla swoich subskrybentów.
Jako wieloletni fan anime i mangi, oczywiście nigdy nie mogłem nie zostać wciągnięty przez odniesienie do Ghost in the Shell Masamune Shirow, stylowego i dziwnego cyberpunkowego neo-noir, w którym istnieje świat, w którym ludzie łączą się z maszynami i szczyci się kultową fabułą, która zadaje pytania poszerzające świadomość i bada, co czyni nas zasadniczo ludźmi. Pomijając filozoficzne dociekania, The Ghost in the Shell od Etat Libre d'Orange to chaotyczna mikstura, która sprawia wrażenie, jakby ktoś nakarmił sztuczną inteligencję kilkoma molekułami i zlecił jej stworzenie perfum. Jest tu metaliczna, zielona nuta kwiatowa, syntetyczny owoc, który pojawia się i znika - rodzaj spekulatywnej brzoskwini laktonowej - i plastikowe, protetyczne piżmo obok ostrej, słodko-gorzkiej nuty, która waha się między dziwnym, drzewnym funkiem kminu a infekcją zgniłego pępka. Jasne, że może to być obrzydliwe, ale wszyscy mamy ludzkie ciała i wszyscy od czasu do czasu robią śmierdzące ludzkie rzeczy, więc uspokój się. Leniwi ludzie, którzy kiedykolwiek mieli przekłuty pępek, doskonale znają ten zapach. Zabawne jest to, że możliwe jest, że lubię Ghost in the Shell i jego zakrzywiający rzeczywistość, neonowe miasto, sztuczny absurd z mechanicznymi kończynami. Kiedy to działa, jest to naprawdę zabawny i wyjątkowy zapach skóry. Kiedy nie, to cyborg ze zdigitalizowanym BO. Ale nie jestem pewien, czy zaryzykowałbym zakup pełnego flakonu, nie mówiąc już o przesłaniu go na zamówienie bezpośrednio do mojej kory węchowej.
Nie mogę wystarczająco pochwalić Bohemian Oud Zary. Nie sądzę, by dziesięć chórów aniołów mogło to zrobić. Ale powiedzmy, że wziąłeś poduszkowaty kawałek puchu marshmallow, na którym unosiły się te anioły, i wymieszałeś go z najlżejszym, najbardziej puszystym musem czekoladowym, jaki możesz sobie wyobrazić, podałeś go w ręcznie rzeźbionej misce wykonanej z jakiegoś żywicznego świętego drewna i zwieńczyłeś zapalającym kwiatem posypki delikatnie opiekanego czarnego pieprzu, wtedy możesz mieć pojęcie, o czym wszyscy śpiewamy. Bohemian Oud to wspaniała rozkosz, która jest o wiele bardziej fantastyczna, ponieważ za mniej niż 30 USD jest to szalona kradzież. Kup butelkę. Kup 12. Ten zapach jest cudowny.
Libertine Sweet Grass to zapach, który spełnia wszystkie moje oczekiwania i łaskocze wszystkie moje upodobania i nie próbuję brzmieć jak jakiś napalony perwersyjny gremlin, ale są to wyrażenia, które najlepiej opisują, jak idealne jest dla mnie to konkretne połączenie nut. To zakurzony miód, suszony tytoń i coś w rodzaju balsamicznej, dębowo-mszystej ambry, która pachnie jak coś czarującego, próbującego grać cicho. Jak Sofia Loren w farmerskim fartuchu drzemiąca na stogu siana w upalne późne letnie popołudnie. Jasne, ma na sobie wytartą sukienkę w gingham, a we włosach karmę dla kurczaków, ale daj spokój, nie możesz udawać, że to nie Sofia Loren. I trochę tak właśnie czuję się w tym zapachu, nieskomplikowanym i lekkim, ale jednocześnie uwodzicielskim i zabójczo pięknym. I właściwie... teraz, gdy o tym myślę, czy to nie powinno być kryterium, którego używamy, szukając zapachu? Czegoś, co jest tak proste do noszenia, a jednocześnie zapewnia niesamowity efekt wow? To właśnie robi dla mnie Sweet Grass.
Mleczne skrzydła, musujący, migoczący szron i musowanie gwiezdnego pyłu oraz perłowa aura Glindy Dobrej Czarownicy chichoczą w tym opalizującym, iskrzącym się zapachu wenusjańskiej wody spa.
Powiem ci coś, przez najdłuższy czas, przez lata, byłam jak nie, żadnych słodyczy ani łakoci dla mnie, dzięki, nie moja sprawa! A teraz to dziwne, w zasadzie to wszystko, czego chcę. A jednak... tak naprawdę nie chcę pachnieć jak dosłowne ciasto. Jak pieczony produkt. Tak, zapach polewy na świeżo usmażonych gorących pączkach jest przepyszny, ale nie chcę, aby był to zapach, który przylega do moich ubrań lub poprzedza moje ciało, gdy wchodzę do pokoju. Nie chcę zapachu zaczynu ani chemii jajek, mąki i cukru, ani nawet słodkiego, puszystego miękiszu. Mówiąc wprost, nie chcę pachnieć jak jedzenie. Chcę artystycznego odwzorowania tortu, tortu przepuszczonego przez filtry czyjejś wyobraźni i może ostatecznie wcale nie jest to tort, ale mimo to... wiesz, kiedy go poczujesz. Annabel's Birthday Cake jest trochę taki. Jest to zapach nieuchwytnej kwitnącej winorośli tortowej, rzadkiego gatunku flory, który kwitnie tylko raz w roku w dniu urodzin, perłowo-różowe płatki, które emanują zapachem bogatej, owocowej wanilii i lukru heliotropowego i zamykają się po krótkim 12-godzinnym oknie miękkim, pudrowym tchnieniem białego piżma czekoladowego.