recenzji
Mój zapach charakterystyczny
333 recenzje
Fiery Pink Pepper od Molton Brown otwiera się tak obiecująco, pikantną burzą suchych skórek i rdzeni cytrusów, pikantną musującą przyprawą imbiru i kilkoma różowo-pieprznymi nutami drzewnymi. Szybko staje się nieco przewidywalnym drzewnym zapachem kolońskim, który w jakiś sposób jest również wodny, ale oba aspekty są równie nijakie. To ten żywiołowy, energiczny nowy znajomy, który, gdy go poznasz, zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma żadnych zainteresowań ani pasji i nie ma zbyt wiele życia wewnętrznego. Zabawa na bardzo krótki czas, ale nie jest to nikt, z kim można nawiązać głęboką lub trwałą więź. Ten zapach jest esencją tej osoby - jakąkolwiek małą esencją, którą może mieć - destylowaną i butelkowaną
Kupiłem Shay & Blue Cotton Flower, ponieważ pomyślałem, że może być podobny do zapachu, który bardzo lubię: Bath and Body Works Clean Cotton Blossom, który następnie stał się Sea Island Cotton, a który teraz jest Fresh Cotton, ale być może nie jest już nawet dostępny? Uwielbiałem ten zapach, ponieważ zawsze kojarzył mi się z Anną z Zielonego Wzgórza Gunne Sax, jak cottagecore sprzed czasów, gdy ludzie zaczęli nazywać go cottagecore. Cotton Flower jest mniej bielusieńki i piskliwy niż którakolwiek z iteracji B&BW; nie ma tego ostrego cytrynowo-konwaliowego aspektu produktu czyszczącego. Jest nieco bardziej drzewny, piżmowy i cieplejszy, ze złotą nektarynową poświatą, co nie znaczy, że jest owocowy, ale ma raczej brzoskwiniowo-koralowo-morelowy blask YouTube vaporwave neon sunset wersja zapachu czegoś takiego jak nektarynka.
Jestem całkiem pewien, że nos, który skomponował ten zapach, nie miał pojęcia grzechu ani w teorii, ani w praktyce. Jest to kremowy biały kwiatowy zapach z lekkim drzewnym piżmem i jest to jeden z tych przyjemnie nieszkodliwych zapachów, które można spryskać, gdy nie chce się spędzać dużo czasu na myśleniu o swoich perfumach. Jeśli Twoim pojęciem grzechu jest noszenie bieli po Święcie Pracy lub niewłaściwe sortowanie surowców wtórnych, ten zapach może być dla Ciebie odpowiedni. Jeśli na twoim ramieniu na stałe zamieszkał imp perwersji, możesz pomyśleć, że to śmieszne, ale trzymasz to w swojej szafce, ponieważ kochasz tandetny gotycki melodramat butelki
Uwielbiam większość wcieleń mirry i to jest naprawdę niezłe. Jej słodko-gorzki, leczniczy charakter łagodzi tonka, a ziemistą słodycz tonki niweluje aromatyczna, ziołowa rześkość lawendy. Wyczuwalna jest nuta dymu i cierpkości, która przywodzi na myśl płonący, poczerniały bursztyn, a mimo to jest to bardzo chłodny zapach i w ogóle nie czuję od niego ciepła. Przywodzi mi na myśl niestety wycofany Sonoma Scent Studio Ambre Noir, zapach, który mocno łączy się z dymnym bursztynem, więc może byłby to możliwy, choć mniej ekstremalny, duplikat.
Po raz pierwszy spróbowałam Cafe Intense od Montale lata temu, kiedy zaczynałam interesować się perfumami. Chyba czułam lekką nostalgię za próbką, którą wysłała mi życzliwa MUA! Pamiętam, że miał to być zapach kawowy, ale... nie jest. Mój partner zauważył, że pachnie jak nastoletnia dziewczyna, która zwykle nosiła dużo kandyzowanych, słodkich zapachów i która chciała podnieść poziom fantazyjnymi kwiatami i nie do końca trafiła w sedno. Chyba próbowała, taki był jego wniosek. Moje przemyślenia są bardziej szczegółowe. Jest to mdły owocowo-kwiatowy zapach, który pachnie dokładnie jak Rose Jam od LUSH, którego gorzko nienawidzę, ponieważ pachnie tak samo jak te słodkie cukierki Jolly Ranchers, które wszystkie popularne dzieciaki zawsze jadły w szóstej klasie. To z kolei sprawia, że myślę o najbardziej popularnej dziewczynie, nazwiemy ją Mary Lesa H., która oderwała i zjadła część mojego projektu naukowego o kryształach cukru w tamtym roku. Nienawidzę projektów naukowych i nigdy nie wybaczyłam Mary Lesa H., a te okropne perfumy mogą iść prosto do piekła.
Musc Maori od Pierre Guillaume Paris to kolejny zapach, który próbowałem dawno temu i chciałem do niego wrócić, i jest tak samo cicho dziwny, jak go zapamiętałem. Ma mleczno-waniliowe nuty drewna cumaru, które musiałem teraz wyszukać i Google powiedział mi, że w zasadzie jest to miejsce, z którego pochodzi fasola tonka. Pojawia się również kwiat kawowca i strąk kakaowca. Zazwyczaj nie przepadam za czekoladowymi zapachami, ale ten jest jak piżmowa, stęchła, upiorna paczka Swiss Miss. Mówię upiorny, ponieważ jest to bardzo przezroczysty zapach, a piżmo przeplata się niesamowicie między czymś eterycznym w duchu a ciepłą, słodką ludzką skórą. To nie jest gotowa filiżanka gorącej czekolady, ale raczej ziarna kakao drżące w łyżce stołowej przed wmieszaniem do wrzącego mleka. To dziwny, ale na wskroś czarujący zapach.
Geisha Noire od Aroma M to zapach, z którym po raz pierwszy zetknąłem się za pośrednictwem Makeup Alley, w 2004 roku, kiedy zaczynałem swoją przygodę z zapachami i spędzałem dużo czasu na forach tej strony. Wymienianie się próbkami zapachów z nieznajomymi było ekscytującym doświadczeniem, ale z takimi nieznajomymi, z którymi powoli nawiązywało się więzi pokrewieństwa i tworzyło, w niektórych przypadkach, wspaniałe przyjaźnie, które trwały wiele lat. Od tamtego czasu strzegłem swojej malutkiej fiolki i w końcu kupiłem pełną butelkę w zeszłym tygodniu. Geisha Noire to intensywny, złocisty bursztyn i dymna, posępna tonka, która jest bogata i hipnotyzująca, ale zanim zbytnio zboczy na terytorium gourmand, napotkasz nieoczekiwaną krawędź skóry i soli, która pozostaje interesująca i niełatwa do skategoryzowania.
Wypróbowałem tylko kilka zapachów Commodity, a posiadam jeszcze mniej. Problemy, które mam z Moss, tym, który faktycznie posiadam, są charakterystyczne dla większości innych, które próbowałem. Są rześkie w tym sensie, że przeważnie czuć w nich ostrą, antyseptyczną nutę alkoholu do nacierania i są ogólnie kolońskie, w plastikowo-zielony, woskowo-cytrusowy sposób, który przypomina mi każdego miernego kolesia, który mówi nad tobą na spotkaniu w dziale i przypisuje sobie twoje pomysły, każdego nudnego nudziarza na imprezie, który sugeruje, że jesteś źle poinformowany i że powinieneś przeczytać pracę pewnego eksperta w danej dziedzinie - i news flash ya ding dong, to ja jestem tym, który napisał pracę, do której się odnosisz - i wreszcie każdego pnącza, który wyczołguje się ze swojej jaskini, by podążać za tobą ulicą, krzycząc HEY GIRL NICE TATS, a następnie nazywa cię brzydką dziwką, gdy grzecznie prosisz, by zostawił cię w spokoju. Jestem pewien, że wszystkie te dupki to grupy fokusowe Commodity.
Ambre Narguilé z linii Hermes Hermessence otrzymuje wiele odniesień do szarlotki od recenzentów, ale ja sam tego nie rozumiem. Może kompot z przyprawami. Suszone owoce - rodzynki i śliwki - duszone w miodzie, rumie i cynamonie, pozostawione na kuchence prawie zbyt długo. Zostały ugotowane do syropowatej esencji dawnego siebie i gdybyś nie zdjął ich z ognia, skarmelizowane cukry mogłyby zacząć dymić i palić się. Nie przepadam za słodkimi zapachami, ale w październiku pragnę tego; przywodzi na myśl czytanie przy ognisku książki, z którą miało się do czynienia milion razy (jak na przykład Tajemna historia Donny Tartt, którą dopiero co przeczytałam, ale tak bardzo mi się spodobała, że jestem gotowa sięgnąć po nią ponownie), mając na sobie przytulny, oversizowy kardigan z grubymi kablami i guzikami toggle, który prawdopodobnie odziedziczyłaś po dziadku. Nie mylić z tym okropnym kardiganem w teledysku Taylor Swift. ugh, nie każ mi zaczynać. To temat na inną rozmowę o północy.
Heresy to ostry zielony metaliczny kwiat fiołka, zmieszany z chłodnym aromatycznym cedrem, wyniosłym drzewem sandałowym i wędzonymi skórzanymi nutami wetiweru; elementy, które alchemizują się w surową elegancję i pokrewne mroki suchego, pieprznego fiołkowego kadzidła. Jeśli lubisz mroczną atmosferę i nocną estetykę dungeon synth w połączeniu z widmowymi wizjonerskimi czarno-białymi fotografiami Simona Marsdena nawiedzonych ruin i księżycowych opactw, jest to zapach, który przeniesie Cię do tych niesamowitych, złowieszczych krain.