recenzji
Zapach dnia
Mój zapach charakterystyczny
146 recenzji
Otwarcie to jasna zieleń i cytrusy zmieszane z odrobiną pieprzu i przypraw.
Następnie przechodzi w delikatne pieprzne nuty wodne i słone morskie powietrze z bardzo delikatnymi kwiatami.
Po pewnym czasie schnięcia lasy stają się bardziej widoczne, ale dzięki słonej, pieprznej mieszance uderza mnie to samo, co Santal 33. Gdyby wypuścili "Santal 33 By The Sea" jako flanker, to byłby to 🤣. Słony ogórek kiszony. Jest przepyszny.
Później lasy stają się łagodne i pojawia się słaba nuta Olibanum.
Piękny, choć stosunkowo bezpieczny zapach dla ELDO, ale naprawdę go lubię.
Otwarcie to piękna, niemal realistyczna krystaliczna kamfora. Nie jest intensywna ani przytłaczająca, ale bardziej przypomina leczniczy szampon. Wyczuwalna jest lekka pikantność i ciepło pieprzu oraz niezbyt słodka, ale soczysta owocowość.
Po wysuszeniu kamfora łagodnieje i zmieszana z piżmem staje się niemal perfumowanym talkiem.
Pozostaje delikatna pikantność, ale trudno określić, czy pochodzi ona od kadzidła, paczuli czy żywic.
Naprawdę piękny zapach i wart przynajmniej próbki!
Jasne, mocne, zielone cytrusy. Ziołowa zielona lawenda, delikatne białe kwiaty. Drzewne i niemal laktonowe drzewo sandałowe dopełnia całości. Jest pikantność, która może być tonką lub po prostu przedawkowaniem aromatów.
Piżmo jest jak skóra, jak ciepła, miękka główka dziecka.
W otwarciu pojawia się bergamotka, która nadaje zielono-cytrusowy charakter mocnej róży i oudowi. Nie wiem, czym jest syntetyczna esencja dżungli, ale oud wydaje mi się dość chemiczny i gumowaty. Może to wina mojej skóry, a może innych nut. Minęło około 30 minut i gumowaty zapach zanika. Zaktualizuję później po wyschnięciu.
Po 4 godzinach wszelka szorstkość zniknęła i mam teraz słodki, drzewny, aromatyczny różany oud. Trochę tandetny, może tylko oud, może paczula.
Dla mojego nosa jest to paczula, czekolada, przyprawiona laktonowa wanilia. Trochę migdałów w otwarciu.
Piękny zapach, nuty, które odbieram, przypominają mi DNA Muglera. Mógłby dobrze pasować jako flanker A*Men.
Podobnie jak w przypadku większości Nasomatto, dokładne nuty nie są wymienione.
Szybko skojarzyło mi się to z Blazing Mr Sam od Penhaligon's, choć oczywiście to nie to samo.
Jest pikantny - może cynamon, goździk, pieprz? Ma ciemny, słodko-pikantny posmak paczuli, utrzymujący się na słodkiej skórze i tytoniu.
Kojarzy mi się również z Ombrè Leather.
Jest też ciemne drewno z lekkim oudowym odcieniem, może coś rozgrzewającego jak bursztyn.
Naprawdę piękny zapach
Głęboki, ciemny i mocny.
Skóra i przyprawy płonące nad ogniskiem Hinoki.
Mam dużo animalics i nie dostaję zbyt wiele od tego. Na pewno nie jest brudny, zwłaszcza w porównaniu do Sadonaso od Nasomatto.
Piękny męski zapach.
Ciepły, pikantny cynamon i przyprawy na słodkim, niemal wiśniowym tytoniu. W bazie piżmo, drewno i delikatna kremowa wanilia.
Piękny, ciepły, korzenny zapach.
Jabłko i pomarańcza w połączeniu z cynamonem sprawiają, że jest niemal świąteczny, ale ziołowa lawenda i nieśmiałe nuty kwiatowe nieco to równoważą.
Za tym owocowym cynamonem niemal natychmiast przypomniał mi się Angel ~ Muglera. To pewnie przez drzewo sandałowe, paczulę i wanilię.
Naprawdę nie rozumiem, jak można go nie lubić. Nie ma w nim nic dzikiego ani szalonego, jest po prostu ciepły, pikantny i drzewny, z bardziej suchą przyprawą pieprzu, która staje się bardziej widoczna w fazie wytrawnej.