recenzji
Zapach dnia
Mój zapach charakterystyczny
146 recenzji
Nie sądzę, żebym wcześniej miał nos na wyraźnej nucie jagodowej. To jest naprawdę interesujące.
To nie jest to, co uważałbym za smak borówki, przynajmniej tutaj w Wielkiej Brytanii. Bardziej przypomina balsam do ust, ale nie jest mdły ani sztuczny.
Cytrusy nie są zbyt ostre, ale pomagają zachować równowagę.
Przysiągłbym, że w otwarciu był tu tytoń i może lekka paczula, gdzieś jest sugestia przyprawy, zgaduję, że to mieszanka zielonych nut i suchej wetywerii!
Zielony, świeży bambus jest niemal wyczuwalny w ustach. Dodaje soczystej, świeżej nuty, która sprawia, że owoce nie stają się zbyt słodkie.
Borówka pojawia się i znika w centrum uwagi.
Jesteśmy po godzinie. Za jakiś czas zrobię aktualizację.
Około 5 godzin - osiadł w lekko słodkim kwiatowym z miękkimi i kremowymi odcieniami. Wciąż wyczuwalna jest też nuta jagodowa.
Bardzo różni się od wszystkiego, do czego jestem przyzwyczajony, naprawdę mi się podoba!
Uwierzyłbym, gdybyś powiedział mi, że to frag z PDM.
Ciepłe, pikantne cytrusy i imbir. Trochę słodyczy i kwiatów, z przytulnym ciepłem. Paczula jest wyraźna i pikantna, ale niezbyt ostra.
Jeśli lubisz Laytona, polubisz ten zapach.
Nazwa moim zdaniem nie pasuje do zapachu, a przynajmniej wprowadza w błąd.
Otwarcie to dżemowa, ciemna, niemal anamaliczna róża w połączeniu z metalicznym szafranem i albo w połączeniu, albo samodzielnie, ciemną nutą oudu.
Piękny różany zapach, ale nie spełnia moich oczekiwań.
3 godziny później minęła intensywność ciemnej róży i do mieszanki dołączył pieprz. W końcu jest drzewny, pikantny, trochę suchy i aromatyczny. Nie tak kremowy, jak się spodziewałem, ale dość czysty i wyrafinowany. Nadal jest głębia i kwiatowość, ale transformacja jest bardzo interesująca!
Po 6 godzinach to delikatny bursztyn z miękkim aromatem drewna.
Ten zapach ma wiele twarzy!
Przypomina mi Morning Chess, może to DNA Vilhelma lub mieszanka kardamonu i paczuli.
Bardzo wytrawny, ziołowy cytrus.
Wytrawny dodaje dużo głębi, z dymnym kadzidłem i skórą.
Paczula jest tu bardzo ostra i zielona. Dość aromatyczny.
Nazwa jest odpowiednia, ponieważ cytrusy przebijają się przez głębię.
Prawdziwa moc grejpfruta.
Pikantny, cierpki, świeży, soczysty, słony.
Jest rześki, wodnisty, prawie jak morski spray z fal i delikatna owocowa słodka nuta.
To niesamowity zapach na ciepłe letnie dni, jeśli lubisz grejpfruty.
Absolutnie oszałamiający zapach. Ambra zrobiona w odpowiedni sposób.
Początek jest lekko aromatyczny i ziołowy z lawendą oraz delikatnym akcentem cytrusów.
Ciepło jest odczuwalne od razu. Żywiczny labdanum, benzoes i wanilia są niesamowicie gładkie i ciepłe, tworząc idealny akord ambry.
Jest kojący, zmysłowy i luksusowy.
Straszne, że to zostało przerwane. To na pewno top 5. Teraz używam duplikatów.
Niesamowity aromatyczny fougère.
Delikatne cytrusy i przyprawy w otwarciu, ale tylko wspierające cudowną aromatyczną ziołową lawendę.
Naprawdę przypomina salon fryzjerski.
W bazie skóra, piżmo i tonka dodają głębi i ciepła.
Drugi raz wracam do tego dekantu. Poprzednim razem była ciepła jesień, teraz na zewnątrz panuje mróz.
Nie wiem, czy to zapach dla mnie. Nie ma w nim nic złego per se, po prostu nie są to rzeczy, które mnie ekscytują.
Uwielbiam różę i choć stara się ona jak może, by przebić się przez inne nuty, trudno ją jednoznacznie zidentyfikować.
Nie wiem, co jest tego przyczyną, może to być nuta orzechowa, która jest zbyt ciężka i tłusta, owocowa nuta gruszki, która wydaje się być przejrzała, albo szalone 46% stężenie, które sprawia, że jest gęsty i ciężki, ale po prostu uważam, że jest zbyt mdły. Nie w sposób skrzeczący, tylko w sposób gęsty, konsumpcyjny.
Dam mu kilka godzin i zaktualizuję.
6 godzin. Nadal uważam, że jest zbyt dekadencki.
Jest słodki, bogaty i ciężki, ale ma kremową konsystencję z ambrą, wanilią i drewnem.
Jest słabszy niż się spodziewałem po takim ekstrakcie.
Słodki, ciepły, przytulny i pocieszający.
Laktonowe mleko, słodkie ptasie mleczko, kremowa wanilia, ciepły bursztyn.
Gdyby wziąć By The Fireplace i usunąć z niego trochę dymu i przypraw, to bylibyśmy tutaj.
Ten zapach również należy do mojej kategorii "nie przepadam za gourmandami, ale ten jest dobry".