Black Lotus zaskoczył mnie tym, jak czarujący zapach kryje się w tym nijakim i niepozornym flakonie. Mówiąc prościej, jest to głęboko słodka róża-paczula, która jest niesamowicie zachęcająca. Róża jest jasna i zroszona, wcale nie gęsta ani dżemowata, jej giętkie piękno uzupełnia przedawkowanie słodkiego miodowego szafranu. Ta słodka róża jest wzmocniona różowym pieprzem i nutami lepkich owoców, podczas gdy paczula pozostaje raczej stonowana, po prostu szepcząc w tle. Róża krzyczy tutaj najgłośniej. Podoba mi się o wiele bardziej niż się spodziewałem. Jest niewiarygodnie słodki i dość mocny, co jest skuteczną kombinacją, która przyciąga uwagę. Bardzo podoba mi się moja próbka, ale nie sądzę, żeby kwalifikowała się jako miłość dla mnie, nie potrafię dokładnie określić dlaczego.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
3 nad ranem na twoim schodku z płaską wiśniową colą w jednej ręce i półspalonym skrętem w drugiej