Byłem bardzo zaskoczony tym zapachem. Oczekiwałem większej ciężkości i kadzidła, ponieważ to Amouage. Ale to jest puszysty wiersz owoców i kwiatów. Zauważyłem porównania do Neshama souls on fire i postanowiłem to przetestować. Cieszę się, że to zrobiłem. Jest tak piękny i elegancki. Skóra jest ledwo wyczuwalna, tylko w bazie. Osmanthus jest wyraźny i lekki, a morele podkreślają owocowe aspekty, a jaśmin wspiera kwiatowe aspekty, z dodatkiem kardamonu, który dodaje trochę zainteresowania, oraz lekkiego miodu, który sprawia, że jest słodki. Miód nie jest syropowaty, ale lekki, jak ten, który czujesz, gdy dodajesz go do herbaty. Jest też trochę herbaty, ale nie wyróżnia się w moim nosie, po prostu część mieszanki, która wspiera osmanthus. To jeden z najpiękniejszych zapachów osmanthus, jakie próbowałem. Został niedoceniony w ofercie Amouage. Przypuszczam, że dobrze się sprzedaje, ponieważ jest częścią ich obecnej selekcji z ery Chong. Pięknie rozwija się na twojej skórze latem.
Wspaniały, aksamitny, puszysty, subtelny, elegancki. Myślę, że nie potrafię opisać żadnego owocowego zapachu tymi słowami. To tak unikalne, a wszystkie moje oczekiwania dotyczące Journey W zostały spełnione, gdy po raz pierwszy poczułem ten zapach, a nawet otrzymałem więcej. To niebiańsko połączony morela i osmanthus. Wcale nie jest soczysty, jest pudrowy i miękki. Jest luksusowy i bardzo trudno mu się oprzeć. Jest w nim nawet miód, ale wcale nie jest słodki. Wszystkie nuty, które się tam znajdują, zostały zrobione w inny sposób, niż jesteś przyzwyczajony. To rozkoszne i ma w sobie pewien vintage'owy klimat. Jaśmin nie wyróżnia się w żaden sposób. Tytoń jest również elegancki, jak delikatna para, która łagodzi owocowe nuty. To podróż do twoich marzeń. Piękne. Edycja wrzesień 2024: Dla mnie Journey Woman to zapach letni. Działa w zupełnie inny sposób, gdy jest zimno: jest syntetyczny, mdlący i duszący. Zeszłej zimy myślałem, że już go nie kocham i cieszę się, że go nie sprzedałem. Nadeszło to lato i było jak w zeszłym lecie. Znowu było hipnotyzujące, wyjątkowe, świeciło i każdy dzień, kiedy go nosiłem, był podróżą. Nuty głowy: morela, herbata jaśminowa, osmanthus, gałka muszkatołowa, kardamon. Nuty serca: jaśmin, sambak, mimoza, miód, drewno cedrowe. Nuty bazy: tytoń fajkowy, szafran, wanilia, cypriol, piżmo. Dziękuję za przeczytanie, a jeśli chcesz mnie śledzić na IG: @ninamariah_perfumes
Kobiece zapachy Amouage, które wypróbowałem do tej pory (pamiętaj, że nie wypróbowałem ich wszystkich), były dość mało inspirujące w porównaniu do męskich rzeczy, które są w innej lidze niż wszystko, co można znaleźć gdzie indziej, a zwłaszcza w sferze projektantów. Nie jestem tutaj snobem, chodzi mi tylko o punkt widzenia wartości. Mógłbym skrytykować to, że niektóre damskie zapachy (owocowe/musksowe itp.) można znaleźć gdzie indziej taniej. Journey jednak ma jakość, mimo że jest zabawnym i optymistycznym, owocowo-kwiatowym zapachem. Nie ma mowy, żebym mógł go nosić, ale na mojej dziewczynie pachniał fantastycznie, po prostu falował apriotyzmem, żółtymi kwiatami i przyprawami. Główną rzeczą, którą zauważyłem, był jaśmin, zapach, który uwielbiam, szczególnie w przedstawionym tutaj kontekście. Tak więc jest to owocowy zapach z bazą piżma, ale z nutami cięższych i cieplejszych nut miodu, gałki muszkatołowej i być może tytoniu, chociaż nie wyczułem ich zbyt wiele. Spędziłem cały dzień wąchając go na mojej dziewczynie i pomyślałem, że jest świetny i naprawdę dobrze projektował i trwał tak, jak można oczekiwać od zapachu Amouage. Najwyższa ocena ode mnie, chociaż moim zdaniem jest to zdecydowanie zapach tylko dla kobiet.
Czy próbowałeś tych perfum?
Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż innym odkryć wspaniałe zapachy
Kusząc obietnicą moreli i kwiatów, postanowiłem dać temu szansę. Niestety, mój entuzjazm zgasł w ciągu kilku sekund. Otwarcie jest wyraźnie pikantne, zamiast soczystej moreli, głównie czuję kardamon i gałkę muszkatołową. Nie ma owocowej delikatności; jest sucho i ostro, jak otwarcie kuchennej szafki pełnej przypraw. Po chwili pojawia się kwiatowa mieszanka, hojnie nasączona miodem. To nie są świeże, promienne kwiaty, lecz raczej wyschnięte bukiety zapomniane na strychu, z nutą tytoniu unoszącą się w tle. Całość przypomina mi starą ziołową aptekę lub ciężką, zakurzoną zasłonę w vintage'owym teatrze. W bazie wyczuwam cypriol i, niestety, jeszcze więcej tytoniu, z którym osobiście mam trudności. Ledwie wyczuwam jakikolwiek szafran, piżmo czy wanilię. Trwałość jest bardzo dobra, projekcja umiarkowana, a kompozycja niewątpliwie złożona i dobrze skonstruowana. Mogę docenić kunszt, ale to po prostu nie jest w moim guście.